William Shatner, legendarna ikona "Star Treka", zabrał głos w sprawie anulowania serialu "Star Trek: Starfleet Academy". Produkcja, której drugi sezon został już zrealizowany, nie doczeka się kontynuacji, co rozczarowało wielu fanów, zwłaszcza że finał drugiej serii ma podobno kończyć się cliffhangerem. Shatner, choć przyznaje, że samego serialu nie oglądał, wyraził głęboki smutek z powodu tej decyzji i odniósł się do gorącej dyskusji wokół produkcji, często określanej przez krytyków jako zbyt "woke".
W serii postów w mediach społecznościowych aktor podzielił się swoją filozoficzną refleksją na temat istoty "Star Treka":
"Star Trek istnieje w więcej niż jednym świecie. Istnieje w fantazji science fiction – przedziwnych i wspaniałych rzeczach, które odgrywają niewyobrażalne możliwości eksploracji i ludzkich starań. Ale istnieje także w fantazji o istotach ludzkich, o ich doskonałości, o eksploracji, którą ludzie prowadzą od zarania dziejów i o ciągłym odkrywaniu – fizycznym, mentalnym i moralnym. To ten aspekt Star Treka zawsze kochałem: patrzeć na coś fizycznego, czego teraz nie ma, dzięki utalentowanym scenarzystom i projektantom, ale także mierzyć się z odwiecznymi ludzkimi pytaniami, agoniami, ekstazami. Star Trek powinien istnieć jeszcze długo, opierając się na tych prawdach. Ja sam chciałbym widzieć jego ciągłość. Z żalem przyjmuję wiadomość o anulowaniu nowego serialu Star Trek."
Shatner zauważył również, że obecna debata przypomina kontrowersje z przeszłości. Przypomniał odcinek oryginalnego serialu z 1968 roku, w którym pojawił się słynny pocałunek międzyludzki (między kapitanem Kirkiem i porucznik Uhurą), który wówczas wywołał oburzenie i doprowadził do wycofania odcinka z emisji przez wiele stacji telewizyjnych na południu USA. Dziś, jak stwierdził, taka scena zostałaby pewnie nazwana "woke'owym DEI-owym badziewiem".
Dodał też, że podobny opór fanów towarzyszył premierom kolejnych seriali z uniwersum: "Gdy wychodziło 'Next Generation', było mnóstwo nienawiści, bo to 'nie był Star Trek', a obsada prawdopodobnie bała się fanów. Znowu, gdy wyszedł serial z Bakulą ['Enterprise'], też został zjechany przez fanów, bo 'nie był Star Trekiem'. Star Trek jest inny dla każdego."
Artykuł podkreśla, że silny przekaz społeczny i polityczny zawsze leżał u podstaw "Star Treka" od czasów Gene'a Roddenberry'ego, który wizję Federacji stworzył jako utopijną przyszłość, w której ludzkość pokonała uprzedzenia i chciwość. Kontrowersje były więc wpisane w ten franchise od samego początku.
Autorzy tekstu przyznają, że o jakości "Starfleet Academy" można dyskutować – to połączenie nostalgicznej narracji dla starszych fanów z językiem skierowanym do pokolenia Z. Jednak, jak słusznie zauważa Shatner, wiele internetowego szumu wynika po prostu z progresywnego charakteru serialu. W obecnym klimacie politycznym ataki na produkcję niosącą taki przekaz nie są zaskoczeniem.
Na poparcie tej tezy, autorzy przytaczają skrajne reakcje części środowisk, jak ogłoszenie o pracę dla "hejterów Starfleet Academy" na jednej ze stron czy filmiki na YouTubie z jawną radością z powodu anulowania produkcji. To sugeruje, że chodzi o coś więcej niż tylko subiektywną ocenę artystyczną. Jak podsumowują: Shatner, jak to często bywa, ma rację.