Wróć
Gry

Assassin's Creed Black Flag Resynced naprawia największą porażkę Ubisoftu

Tom Wilson Autor
~5 min czytania
comicbook.com
Assassin's Creed Black Flag Resynced naprawia największą porażkę Ubisoftu

Ubisoft oficjalnie zapowiada Assassin's Creed Black Flag Resynced

Oficjalne zapowiedzenie przez Ubisoft Assassin’s Creed Black Flag Resynced było chyba najmniej zaskakującym wydarzeniem 2026 roku. Wszyscy spodziewali się tej zapowiedzi, głównie za sprawą niekończących się przecieków i plotek, które dobitnie sugerowały, że remake kultowej pirackiej przygody jest w drodze. To, co naprawdę zaskakuje, to jak świetnie gra wygląda, szczególnie biorąc pod uwagę, że ostatnie doświadczenia Ubisoftu z remake’ami nie były imponujące – wystarczy wspomnieć rozczarowujący, a obecnie odwołany, remake Prince of Persia, który mocno zawiódł wieloletnich fanów.

Być może dla niektórych nie jest zaskoczeniem, że remake tytułu powszechnie uznawanego za najlepszą grę z serii Assassin’s Creed wypada tak dobrze. Osobiście cieszę się, że Ubisoft najwyraźniej stanął na wysokości zadania. Co ważniejsze, ten projekt wydaje się być dla studia momentem zamknięcia pewnego koła, zwłaszcza po tym, jak jego najbardziej rozczarowująca porażka zniszczyła i tak już nadszarpniętą reputację. Mowa oczywiście o rzekomo „AAAA” Skull and Bones, pirackim live-service’u, który miał powtórzyć sukces Black Flag, ale poległ na każdym froncie. Resynced daje Ubisoftowi szansę na naprawienie tego błędu, a co ważniejsze – daje zespołowi odpowiedzialnemu za Skull and Bones drugą szansę.

Assassin’s Creed Black Flag Resynced jest wszystkim, czym Skull and Bones chciało być

Liczne kluczowe zmiany i dodatkowe funkcje w Assassin’s Creed Black Flag Resynced mają przekształcić tę grę w coś, czym nie mogła być 13 lat temu, oraz w definitywny symulator pirata, na jaki fani tego niszowego gatunku czekali. To potężny powrót, którego Ubisoft potrzebuje po serii poważnych anulacji i restrukturyzacji, które zniszczyły jego wizerunek. Ostatnie produkcje wydawcy nie były najmocniejsze, niezależnie od wspomnianych kontrowersji, więc remake Black Flag, który faktycznie odpowiada na największe zarzuty, to łatwe zwycięstwo – choć nieosiągnięte bez wysiłku.

Co najważniejsze, jak wspomniano wcześniej, liczne zmiany w Black Flag Resynced czynią z niego grę, którą Skull and Bones obiecywało być, gdy ogłoszono je w 2017 roku – grę, którą absurdalne opóźnienia Skull and Bones powinny były umożliwić. Najlepsze elementy nieudanego live-service’u Ubisoftu trafiły do Black Flag Resynced, czyli ulepszone żeglowanie i walki morskie, podczas gdy fundamenty arcydzieła z 2013 roku zostały podniesione przez innowacje, które wniosło 13 lat rozwoju branży gier.

Szkoda, że desperackie próby Ubisoftu, by przerobić rdzeń Black Flag w nastawione na mikrotransakcje live-service, nie powiodły się, i że tylko ułamek tego dziedzictwa ma jakąkolwiek wartość – wartość, która teraz jest wykorzystywana do ulepszenia gry, którą kiedyś miało przewyższyć. Wolelibyśmy, żeby Skull and Bones odniosło sukces i stało się multiplayerowym odpowiednikiem nowej, ulepszonej wersji Black Flag. Niestety, tak się nie stanie, a Ubisoft nie zdołał uratować Skull and Bones przed całkowitym zapomnieniem.

Na szczęście jest w tym pewne pocieszenie. Deweloper, który dostarczył Skull and Bones, czyli Ubisoft Singapore, pracuje nad Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Owszem, nie jest to jedyne studio tworzące grę, a jedynie mała część większego konglomeratu, ale jego udział to jednak gorzko-słodkie domknięcie koła. Jestem pewien, że wnosi ono swoje doświadczenie w tworzeniu autentycznie ekscytujących walk morskich do Black Flag Resynced, a remake na tym tylko zyska. Mimo to martwi mnie, że Ubisoft może wyciągnąć złe wnioski z odbudowy reputacji za pomocą remake’u.

Ubisoft nie powinien polegać na swoich przeszłych sukcesach, by się ratować

Możliwe, a nawet prawdopodobne, że Ubisoft uwierzy, iż sukces Black Flag Resynced i towarzysząca mu historia odkupienia są do powtórzenia. Choć jest to oczywiście możliwe, uważam, że natychmiastowa popularność i pozytywny odbiór remake’u wynikają z statusu oryginału jako jednej z najlepiej sprzedających się gier w serii. Black Flag zostało wydane u szczytu popularności cyklu, zanim zmiana generacji sprzętu sprawiła, że seria stała się serią pospiesznie wydawanych tytułów zdominowanych przez problemy techniczne. Przed tym, jak Origins zrestartowało wiele podstawowych mechanik rozgrywki, Black Flag było szczytem możliwości Assassin’s Creed i dlatego jest tak dobrze wspominane.

Być może więcej remake’ów Assassin’s Creed mogłoby sobie poradzić i ostatecznie przywrócić zaufanie publiczności do Ubisoftu jako wydawcy i dewelopera. Mam jednak co do tego pewne wątpliwości. To, czego Ubisoft potrzebuje teraz najbardziej, to oryginalne, kreatywnie pomyślane produkcje, sięgające do innowacji, z których słynie, a które tak często grzebie pod nadmiarem treści i przestarzałymi konwencjami. Wygląda na to, że przynajmniej z perspektywy PR-owej, Ubisoft właśnie do tego dąży. Podobno zwrócił się do zespołu odpowiedzialnego za docenione przez krytyków Prince of Persia: The Lost Crown, by sprawdzić, jakie ma pomysły na przyszłe wydania – to z pewnością obiecująca perspektywa. Wiele z wcześniej wspomnianych anulacji dotyczyło projektów skazanych na porażkę od samego początku.

Mam nadzieję, że Ubisoft wyciągnie wnioski ze swoich błędów. Owszem, Skull and Bones było ogromnym rozczarowaniem, ale wynikało z przestarzałego przekonania, że gatunek live-service to niewyczerpane źródło przychodów, które tylko czeka na wykorzystanie, oraz cierpiało z powodu burzliwego cyklu produkcyjnego, który powinien zostać przerwany na długo przed ogłoszeniem drugiego i trzeciego opóźnienia. Jeśli wydawca porzuci te archaiczne filozofie tworzenia gier i postawi na unikalne wizje dla każdego projektu, zamiast na mdłe, uniwersalne podejście, to myślę, że dostaniemy o wiele więcej gier tak dobrych, jak Assassin’s Creed Black Flag Resynced zapowiada się być.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły