Wróć
Gry

Fani NieR: Automata i Mirror’s Edge muszą zagrać w tę grę parkour

Justin Joy Autor
~5 min czytania
comicbook.com
Fani NieR: Automata i Mirror’s Edge muszą zagrać w tę grę parkour

Indie gra łączy walkę, ruch, narrację i świat z Mirror's Edge i NieR: Automata

Niektóre gry zapadają w pamięć na długo ze względu na to, jak się je czuje podczas grania. Płynność ruchu, atmosfera i walka łączą się w sposób, który zostaje z nami na długo po odłożeniu pada. Zawsze ciągnęło mnie do tytułów stawiających na płynną animację i stylową akcję, szczególnie tych z głębokim systemem, który ujawnia swoje możliwości dopiero po opanowaniu, zamiast prowadzić gracza za rękę. Tytuły takie jak Mirror’s Edge i Nier: Automata udowodniły, jak potężne może być to połączenie, gdy jest dobrze zrealizowane – obie gry charakteryzowały się niesamowitym stylem, który czynił je wyjątkowymi.

Dlatego właśnie Motorslice od razu przykuło moją uwagę. Gra ma trafić na rynek 5 maja, ale zakochałem się w niej po przejściu dema na Steamie. Łączy ona parkourową nawigację z szybką i bezwzględną walką w sposób, który wydaje się inspirowany obiema tymi kultowymi grami. System ruchu przywodzi na myśl Mirror’s Edge, podczas gdy świat gry czerpie z estetyki podobnej do NieR: Automata, a nawet głosu użycza mu Kira Buckland, aktorka wcielająca się w 2B. Te dwie inspiracje połączyły się, tworząc tytuł, którego fani obu serii nie powinni przegapić.

Jedną z pierwszych rzeczy, które rzucają się w oczy w Motorslice, jest to, jak płynnie łączy ono ruch i walkę. Gra zachęca do pozostawania w ciągłym ruchu, używania parkouru do pokonywania terenu i przygotowywania się do starć. Bieganie, ślizgi, bieganie po ścianach i łączenie tych elementów w sekwencje jest płynne i responsywne. Jeszcze więcej frajdy daje włączenie piły łańcuchowej do poruszania się, zwłaszcza podczas walk z gigantycznymi bossami, które wyglądają jak wyjęte wprost z Shadow of the Colossus.

To właśnie system ruchu początkowo mnie wciągnął, szybko przywodząc na myśl Mirror’s Edge. Zawsze lubiłem gry platformowe, zwłaszcza te oferujące unikalne mechanizmy. To samo poczucie rozpędu jest obecne tutaj, gdzie każdy skok i decyzja o ruchu mają znaczenie. Nie przemieszczasz się po prostu z punktu A do B – aktywnie wchodzisz w interakcję z otoczeniem w sposób, który wydaje się fizyczny i zamierzony.

Walka dodaje kolejną warstwę do tego doświadczenia. Uzbrojony w piłę łańcuchową protagonista P może szybko rozprawiać się z wrogami, ale gra nie pozostawia wiele miejsca na błędy. Jest szybka i brutalna – możesz eliminować przeciwników równie szybko, jak oni ciebie. Ta równowaga tworzy napięcie w każdej potyczce, zmuszając do zachowania czujności i podejmowania mądrych decyzji. W pewnym sensie Motorslice czerpie z elementów znanych z gier FromSoftware, nie stając się w pełni soulslike’iem, tworząc wymagający, ale sprawiedliwy tytuł.

Świat Motorslice to jeden z jego najciekawszych elementów. Osadzony w brutalistycznej, postapokaliptycznej megastrukturze, tworzy atmosferę, która jest jednocześnie przytłaczająca i fascynująca, mając w sobie nawet nieco przytulnego klimatu. Zawsze lubiłem gry, które wykorzystują otoczenie do opowiadania historii, a ta mocno na to stawia. Poza tym, jak często ma się okazję walczyć z dźwigami i wywrotkami jako bossami?

Eksploracja nie polega tylko na znajdowaniu kolejnego celu. Chodzi o przetrwanie w samym środowisku. Od zbuntowanych maszyn budowlanych po ogromne przemysłowe zagrożenia – wszystko w tym świecie wydaje się niebezpieczne. Dzięki brutalnemu poziomowi trudności nawet starcia ze zwykłymi przeciwnikami mogą być wyzwaniem, ponieważ giniesz równie łatwo co oni. Ale to, co robi naprawdę duże wrażenie, to walki z gigantycznymi bossami, z których wiele wymaga wspinaczki i demontażu, łącząc platformówkę i walkę w pięknym duecie.

Wyczuwalne jest też silne poczucie izolacji. Chwilami jesteś pozostawiony sam w ciemnych korytarzach, przemierzając graniczne przestrzenie, które są niepokojące w inny sposób niż tradycyjny horror. Te spokojniejsze momenty kontrastują z intensywną walką, tworząc rytm, który utrzymuje zaangażowanie. A to styl wizualny pomaga wszystko spoić. Niskopoligonowa estetyka w połączeniu z pikselowymi efektami nadaje grze charakterystyczny wygląd, który wyróżnia się, nie będąc przesadzonym. Doskonale uzupełnia ton świata i wzmacnia jego tożsamość.

Fani Nier: Automata znajdą w Motorslice wiele do kochania. Najbardziej oczywistym elementem jest aktorka głosowa P – fani rozpoznają Kirę Buckland, która wcieliła się w 2B. Poza tym istnieją wyraźne podobieństwa w tonie i prezentacji. Obie gry skupiają się na samotnej postaci przemierzającej świat zdominowany przez maszyny. Jest w nich cicha, refleksyjna jakość opowiadania historii, która uzupełnia akcję, zamiast ją przyćmiewać.

Projekt walki również ma wspólne cechy. Podczas gdy Motorslice jest bardziej przyziemne w swoim podejściu, nacisk na szybkie, precyzyjne ataki i pozycjonowanie wydaje się podobny. Nieustannie balansujesz między ofensywą a przetrwaniem, co tworzy satysfakcjonującą pętlę rozgrywki, gdy już złapiesz rytm. Minimalistyczne opowiadanie historii pozwala, by to środowisko, dialogi i mechanika niosły narrację. To podejście sprawdziło się doskonale w Nier: Automata i tutaj jest równie skuteczne.

Podobnie Motorslice bardzo mocno przypomina mi Mirror’s Edge. Ruch jest naprawdę przyjemny; połączenie parkouru, intensywnej walki i wyrazistego świata nadaje mu silną tożsamość, która wyróżnia go w zatłoczonym gatunku. Dla fanów Mirror’s Edge płynna nawigacja, nacisk na rozpęd i ciągły ruch do przodu będą od razu znajome, zwłaszcza gdy łączysz w sekwencje bieganie po ścianach, ślizgi i skoki przez rozległe przestrzenie. Dużym bonusem jest dodanie i wykorzystanie piły łańcuchowej P, która wnosi zupełnie nową warstwę do poruszania się.

Gra łączy wiele aspektów, które fani uwielbiają w obu tytułach, a ja świetnie bawiłem się podczas gry w demo. Każdy, kto lubi którąkolwiek z tych gier, absolutnie powinien sprawdzić Motorslice przed oficjalną premierą 5 maja. Gra może nie wyglądać na wiele na pierwszy rzut oka, ale oferuje zaskakującą głębię i zapowiada świetne doświadczenie w zaplanowanym na 10 godzin czasie rozgrywki. Jeśli pełna wersja będzie choć w połowie tak dobra jak demo, będzie to niezależna gra, która zrobi furorę w 2026 roku.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły