Wróć
Gry

Najbardziej brutalny roguelike 2026 roku zmieszał mi w głowie jak żaden inny

Matthew Danielson Autor
~3 min czytania
comicbook.com
Najbardziej brutalny roguelike 2026 roku zmieszał mi w głowie jak żaden inny

Odmienne podejście do roguelike: każda rozgrywka wymaga głębokiego myślenia

Rok 2026 przyniósł kilka świetnych roguelików, a na czele stoi Mewgenics oraz regularne aktualizacje Hadesa 2, które wynoszą ten gatunek na nowe wyżyny. Już za miesiąc dołączy do nich jedna z najtrudniejszych niezależnych produkcji tego typu – demo pokazuje, jak wymagające potrafi być świeże podejście do znanej formuły. Łącząc jedną z najstarszych gier turowych w historii z mechanikami roguelike, ten tytuł ma szansę stać się natychmiastowym hitem.

Nie wszystkie rogueliki polegają na nieskończonej losowości. W Gambonanza sednem jest niezwykle wymagający rdzeń, w którym pokonujesz przeszkody ogromnym wysiłkiem, ucząc się kolejnych systemów, by docierać coraz dalej. To czysta umiejętność, a nie przypadek – jak w przypadku Slay the Spire 2, tutaj prawie wszystko zależy od twoich decyzji.

Gambonanza to roguelik, w którym musisz grać w szachy z przeciwnikiem. Tradycyjna rozgrywka zostaje jednak wywrócona do góry nogami. Zaczynasz z zaledwie trzema figurami, a celem nie jest zbicie króla, ale usunięcie z planszy wszystkich bierek przeciwnika. To otwiera drzwi do złożonych, wielowarstwowych strategii, gdzie musisz przechytrzyć rywala, jednocześnie chroniąc własne figury. Największe wyzwanie pojawia się, gdy stracisz pionek – znika on na dobre do końca całego biegu. Ochrona ograniczonej liczby bierek jest kluczowa, zwłaszcza gdy na swojej drodze spotkasz bossów, którzy drastycznie zmieniają zasady gry.

Podstawowe mechaniki szachów są zachowane, ale podobnie jak Balatro zmieniło pokera, tak tutaj modyfikatory wywracają klasyczną wymianę ciosów. Ponad 150 różnych Gambitów zmienia właściwości figur lub reguły gry. Jeden Gambit może wzmocnić twoje gońce, inny pozwoli ci pominąć turę przeciwnika. Chaos każdej partii bierze się z tego, które Gambity ty i twój wróg wykorzystacie, by stworzyć przytłaczające kombinacje.

Nawet sama szachownica może być modyfikowana – niektóre pola zamieniają się w złote kwadraty, dając ci walutę. Pomiędzy rundami w sklepie możesz wydawać zarobione środki na zakup ważnych Gambitów lub nowych figur, jeśli jakieś straciłeś. Najlepsi gracze mogą nawet kupić zapasowe bierki na wypadek późniejszych strat. Są one jednak koszmarnie drogie, co podnosi stawkę każdej rozgrywki.

Sklep to miejsce, gdzie nagradzane jest całkowite zwycięstwo – każdy ulepszenie jest niezbędne do dalszego sukcesu. Możesz kupić dodatkowe figury na start, ulepszenia pojedynczych bierek czy modyfikatory Gambitów, dopracowując strategię. Niektóre ulepszenia są stałe, inne pojawiają się losowo, zmuszając cię do adaptacji. Choć istnieje opcja przerzucenia oferty, musisz mocno zainwestować w jedną ścieżkę, by zyskać przewagę. Nawet jeśli gra pokazuje ci specjalne zdolności bossów przed walką, to bez odpowiedniej gotówki przygotowania na nic się zdadzą.

Nawet w wersji demo Gambonanza jest niezwykle trudna. Permadeath przypisany do każdej straconej figury utrudnia odbudowę, zwłaszcza jeśli musiałeś poświęcić pionka, by wygrać poprzednią rundę. Gambity potrafią zaskoczyć – bossowie czasem wywracają scenariusz do góry nogami. Jedna partia to normalne szachy, inna może mieć zapadające się pola, zabierające twoje figury. Niektóre walki wymagają szybkości, inne wytrzymałości, zmuszając cię do ciągłej zmiany strategii. Gdy nauczysz się odpowiednio rozstawiać bierki, by wykorzystać te nagłe zmiany, satysfakcja z udanego ruchu w całym tym chaosie jest ogromna.

Moje próby ukończenia biegu kończyły się porażką za porażką, mierząc się z nagłymi zwrotami akcji, które testowały nie tylko moje szachowe umiejętności, ale i zdolność znalezienia właściwego planu w dynamicznych warunkach. Piękno trudności Gambonanza polega na tym, że rozwiązania wydają się proste – dopóki gra nie wrzuci ci kija w szprychy, by sprawdzić, jak sobie poradzisz.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły