Grave Seasons w dużej mierze przypomina odświeżoną wersję gier takich jak Stardew Valley – gracze mogą eksplorować spokojną, wiejską społeczność, rozwijać swoją farmę i budować relacje z mieszkańcami. Sztuczka polega na tym, że od samego początku Grave Seasons buduje niepokojący nastrój, który w ułamku sekundy może przerodzić się w coś makabrycznego. To właśnie stanowi o prawdziwej atrakcyjności gry – tajemnicy małego miasteczka, która wydaje się inspirowana zarówno serialem Miasteczko Twin Peaks, jak i typowymi symulatorami farmy.
Grave Seasons z prawdziwą ambicją podchodzi do koncepcji proceduralnej rozgrywki, tworząc narrację, którą w pełni można zrozumieć dopiero po kilku przejściach. Gra zmierza na PlayStation 5, Xbox Series X|S, Nintendo Switch i Steam 14 sierpnia, a jej twórcami jest studio Perfect Garbage i wydawca Blumhouse Games. Tytuł miesza ze sobą wiele różnych, intrygujących składników, tworząc mroczne, ale urocze doświadczenie. W tym procesie Grave Seasons być może znalazło idealny sposób na rozwiązanie problemu powtarzalności, który zawsze prześladował gatunek gier mystery.
Poza tym, że jest dobrze zaprojektowanym, przerażającym podejściem do symulatora farmy, prawdziwa ambicja włożona w Grave Seasons czyni go jedną z najbardziej intrygujących gier roku. Gracz wciela się w zbiegłego więźnia, który szuka cichego miejsca na przeczekanie, aż sprawa ucichnie. Jednak głośne morderstwo w miasteczku sprawia, że bohater wyrusza na misję odkrycia prawdy (i pozostania poza radarem) – tylko po to, by odkryć, że zbrodnia ma charakter bardziej nadprzyrodzony, niż jest przyzwyczajony. To podejście nadaje grze z natury mroczniejszy wydźwięk – gracze mogą włamywać się do domów, by przeszukiwać je na własne ryzyko, narażając się na podejrzenia.
Każda rozgrywka w Grave Seasons prowadzi postać przez rok z jej życia, mierząc się z różnymi zagrożeniami czającymi się pod powierzchnią miasteczka. Gracze mogą nie rozwiązać tajemnicy do końca pierwszego przejścia – ale wiedza zdobyta podczas tej rozgrywki ułatwi drugą. Albo by ułatwiła, gdyby typ potwora i tożsamość zabójcy pozostawały takie same za każdym razem. Wskazówki wciąż mogą być przydatne, gdy gracze ścigają się, by dowiedzieć się, jak najlepiej chronić ulubionych mieszkańców, a potencjalnie także siebie, gdy potworne zagrożenie przemieszcza się po miasteczku, siejąc brutalną śmierć.
Charakter tajemnicy zmienia się w każdej rozgrywce, a gracze muszą wielokrotnie przechodzić grę, jeśli chcą znaleźć sposób na pokonanie wszystkich potworów i uratowanie miasteczka za każdym razem. To znacznie zwiększa regrywalność, czyniąc ją niemal wymogiem, by w pełni zrozumieć świat i przeciwdziałać zagrożeniom. Podobno można ukończyć grę tylko z jedną ofiarą śmiertelną wśród mieszkańców, tak samo łatwo, jak można doprowadzić do krwawej łaźni w całym Ashenridge. To gra mystery, która faktycznie myśli o powtarzalności i czyni z niej główny element swojej atrakcyjności.
Pixelart w Grave Seasons pomaga sprzedać początkową prezentację jako przytulną grę symulacyjną, co sprawia, że późniejszy zwrot akcji jest tym bardziej przerażający. Co więcej, oprawa graficzna gry stoi na najwyższym poziomie. Bardziej szczegółowe projekty postaci pojawiają się w dialogach, dodając warstw naturalnego uroku i wciągającej narracji – zwłaszcza gdy zaczyna kiełkować potencjał romansu. Twórcy pixelartu wykorzystują styl na swoją korzyść, nadając siłom nadprzyrodzonym fantastyczną krawędź. Potwory ożywają dzięki tej samej gładkiej grafice, która podnosi jakość reszty gry, a deweloperzy dostarczają makabryczne obrazy w kreatywny i skuteczny sposób.
Cienie pozornie wampirzego ataku w demo, w które ComicBook grał na targach LVLUP Expo w Las Vegas, były ostre i wyraziste, a nagłe smugi krwi i flaków odcinały się od uroczych tła. To makabryczna nowa krawędź dla archetypu symulatora farmy, znanego z gier takich jak Animal Crossing czy Stardew Valley – te same przytulne klimaty na pierwszy rzut oka ustępują miejsca doskonale wyważonemu flipowi gatunkowemu. Grafika jest doskonała, postacie intrygujące, a wyzwanie podniesione dzięki sprytnym zabiegom podkreślającym prawdziwe okropieństwa gry.
Grave Seasons to odważne połączenie na papierze, które robi jeszcze większe wrażenie, gdy zagłębisz się w mechanikę i poznasz głębię budowania świata. Samo demo było kuszące – sprytna oprawa graficzna, intrygujące postacie i autentycznie niepokojący nastrój doskonale współgrały z uroczym wykonaniem. Horror jest tylko wisienką na torcie, ustępując miejsca pomysłowemu sposobowi przedstawienia gry mystery w nowy, przerażający i skuteczny sposób. Jeśli Grave Seasons zdoła dostarczyć obiecany potencjał i utrzymać poziom solidnego dema, Blumhouse Games może mieć w rękach prawdziwy hit.