Choć trudno w to uwierzyć, „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” kończy w tym roku dziesięć lat. Z tej okazji Marvel Comics przygotowuje pięć zeszytów one-shot, z których każdy skupi się na innych postaciach i wydarzeniach poprzedzających film. Pierwszy, „Star Wars: Rogue One — Cassian Andor #1”, trafi do sprzedaży 6 maja, idealnie wpisując się w obchody Dnia Gwiezdnych Wojen (May the Fourth). To jednak drugi numer, pojawiający się na sklepowych półkach 3 czerwca, budzi największe emocje wśród fanów.
Scenariusz autorstwa Ethana Sacksa, z ilustracjami Ramona Rosanasa, „Star Wars: Rogue One — Jyn Erso #1” zabierze czytelników w podróż do historii Jyn na toksycznych polach Wobani, gdzie więziona pod pseudonimem Liana Hallik próbuje dokonać niemożliwej ucieczki. To ekscytujące spojrzenie na postać i jej losy. Rozmawialiśmy z Sacksem o tym komiksie, o tym, jak Jyn stała się dla niego inspirującą bohaterką, a także o tym, co czyni tę historię wyjątkową – przy okazji prezentujemy pierwsze strony z zeszytu.
ComicBook: Nie jesteś nowicjuszem w uniwersum Gwiezdnych Wojen (prywatnie dodam, że seria o Jango Fetcie była hitem w moim domu). Jak to jest wracać do „Łotra 1” przy okazji 10. rocznicy, by opowiedzieć historię Jyn Erso?
Ethan Sacks: Od kilku lat czekałem na okazję, by zrobić historię o Jyn Erso, i gwiazdy (dosłownie) zbiegły się, bym mógł to zrobić przy okazji dziesiątej rocznicy. Dziesięć lat temu byłem na światowej premierze filmu w Los Angeles i od tamtej pory nie opuścił on mojej głowy. „Łotr 1” to moja ulubiona część Gwiezdnych Wojen od czasów „Imperium kontratakuje”, co oznacza, że stoi na najwyższym piedestale w moim popkulturowym panteonie. Zawsze bardziej ciągnęło mnie do ulicznych łajdaków w uniwersum Gwiezdnych Wojen niż do Jedi i Sithów; do szarości, a nie do czerni i bieli. Ta moralnie mętna zupa szpiegów i zabójców, którzy robią, co muszą, bez mocy, by wyciągnąć ich z opresji, wciąż najbardziej mnie ekscytuje. A kto lepiej uosabia to niż Jyn Erso?
Czuję, że „Łotr 1” ma szczególne miejsce w sercach fanów – podobnie jak Jyn Erso. Czy coś zaskoczyło cię podczas zgłębiania jej historii?
Poza oglądaniem „Łotra 1” po raz enty, podczas researchu do tego zeszytu miałem okazję wrócić do świetnej powieści „Rebel Rising” Beth Revis, która doskonale opisuje życie Jyn Erso jako rewolucjonistki, która stała się włamywaczką. To dało mi wgląd w jej głowę. Wszyscy jesteśmy produktem przeszłych doświadczeń i traum, a zdumiało mnie, jak wiele takich traum przeszła i jak imponujące jest to, że wyłoniła się z nich jako osoba, którą poznajemy na ekranie. Ona jest dla mnie inspiracją.
Pisałeś już serie (wspomniany „Jango Fett” przychodzi na myśl). Czym ten one-shot różnił się od nich pod względem podejścia do opowiadania historii w rozległym uniwersum Gwiezdnych Wojen?
Posiadanie ustalonego dystansu do wylądowania samolotu zmusza cię do skondensowania historii do sedna postaci i jej łuku. Niektóre historie najlepiej sprawdzają się jako dziesięciostronicówki, inne jako pojedyncze zeszyty, jeszcze inne jako miniserie, a serie ciągłe, jak „Bounty Hunters”, dają możliwość rozwijania podróży bohatera przez wiele prób i przeciwności. Ta konkretna historia Jyn Erso pokazuje, kim jest podczas szczególnie niebezpiecznej i tragicznej próby ucieczki z imperialnego obozu pracy na Wobani. Działa właśnie dlatego, że jest zamkniętą całością. Oczywiście pomaga też to, że artysta taki jak Ramon Rosanas sprawia, że wygląda to tak cholernie dobrze.
I muszę zapytać: kto jest twoją ulubioną postacią z Gwiezdnych Wojen?
Wierzcie lub nie, ale Jyn Erso dzieli pierwsze miejsce z Bobą Fettem jako moje ulubione postacie. Jako ktoś, kto stracił ojca w wieku 22 lat, utożsamiam się z ich podróżami przez żałobę i honorowaniem dziedzictwa rodziców, przy jednoczesnym znajdowaniu własnej drogi. Te podróże są dla mnie bardzo osobiste. Uwielbiam patrzeć, jak Jyn zachowuje swoje wewnętrzne dobro pomimo wszystkich okropności, jakie zgotowała jej galaktyka. Biorąc pod uwagę, jak krótko, ale jasno świecił „Gwiezdny Pył”, postawiłem sobie za misję opowiadanie większej liczby historii skupionych wokół niej przed wydarzeniami z „Łotra 1”. Jeśli chodzi o Bobę Fetta, to nie bez powodu mam jego statek Firespray jako brelok do kluczy. Jego wygląd, postawa i zestaw fajnych gadżetów fascynowały mnie od czasu, gdy jako małe dziecko dostałem figurkę wysyłkową przed premierą „Imperium”. Dopiero jako dorosły doceniłem go na głębszym poziomie.
W „Star Wars: Rogue One — Jyn Erso #1”, na toksycznych polach Wobani brutalna rutyna Jyn Erso zostaje przerwana, gdy nieprawdopodobna załoga błaga niesławnego włamywacza „Lianę Hallik” o pomoc w przeprowadzeniu niemożliwej ucieczki. Czy Jyn zdoła przechytrzyć imperialne droidy ochrony, wieżowe działa i spalarki na tyle długo, by złamać kod – i utrzymać przy życiu przestraszoną młodą więźniarkę? Czy skok wiary zagoi stare blizny po Galenie, Lyrze i Sawie… czy też Wobani odbierze Jyn przyszłość, zanim Rebelia będzie mogła cokolwiek zrobić? Zeszyt trafi do sprzedaży 3 czerwca.