Wróć
Gry

Po 12 latach ta bijatyka wciąż pozostaje ukrytym skarbem

Matthew Danielson Autor
~5 min czytania
comicbook.com
Po 12 latach ta bijatyka wciąż pozostaje ukrytym skarbem

Zanim Dragon Ball FighterZ, ta gra stworzyła dopracowaną bijatykę

Anime i mangi to doskonałe źródło inspiracji dla gier bijatyk. Tytuły takie jak Dragon Ball FighterZ czy Naruto Ultimate Ninja Storm udowodniły, że można z nich wyczarować ekscytującą akcję. Jednak jedna z najlepszych adaptacji powstała w momencie, gdy seria odzyskiwała popularność, dając początek niedocenianej grze, która otrzymywała aktualizacje jeszcze wiele lat po premierze. Dzięki stylowej animacji i mnóstwu nawiązań, niewiele bijatyk potrafi tak wiernie oddać ducha oryginalnego materiału.

Zbyt często gry inspirowane anime to tak zwane "arena fighters" – tytuły z trójwymiarowym ruchem i uproszczonym sterowaniem, pozbawione złożoności innych gier w gatunku. W przeciwieństwie do Dragon Ball FighterZ z jego 3v3 w stylu 2D, produkcje takie jak Jujutsu Kaisen: Cursed Clash, My Hero One's Justice czy Jump Force spotkały się z krytyką za bycie zbyt uproszczonymi interpretacjami ukochanych uniwersów. W tradycyjnej bijatyce, z większą liczbą mechanik, każda postać ma szansę zabłysnąć, tworząc unikalne style walki do opanowania.

Jojo’s Bizarre Adventure: All-Star Battle wiernie oddało wizualną stronę mangi/anime na długo przed Dragon Ball FighterZ

Wydana globalnie w kwietniu 2014 roku na PS3, Jojo’s Bizarre Adventure: All-Star Battle nie była pierwszą grą adaptującą kultową mangę Hirohiko Araki, ale zrobiła to w momencie, gdy seria dopiero zaczynała zdobywać popularność. Wraz z premierą anime Jojo’s Bizarre Adventure: Phantom Blood i Battle Tendency studia David Productions w latach 2012 i 2013, seria przeżyła swego rodzaju renesans. Kiedy trzecia, i chyba najpopularniejsza część (Stardust Crusaders), doczekała się adaptacji anime, All-Star Battle pojawiła się, by dopasować się do nowego kierunku serii.

Na długo przed tym, jak Dragon Ball FighterZ stworzyło bijatykę idealnie odwzorowującą estetykę mangi/anime, Jojo’s Bizarre Adventure: All-Star Battle wspaniale naśladowało styl prac Araki. Każdy atak, poza, linia dialogowa i umiejętność postaci zostały przedstawione w płynny sposób. Gra nie tylko świetnie się prowadziła, ale też charakteryzowała się wysokim poziomem dopracowania, co prowadziło do spektakularnych momentów nawiązujących do ikonicznych scen.

All-Star Battle połączyło wiele pomysłów z różnych bijatyk w jeden pakiet, tworząc grę o podobnym rozmachu co Tekken czy Street Fighter. Przez większość czasu walka toczy się na dwuwymiarowej płaszczyźnie, jak w "tradycyjnych" grach tego gatunku. Jednak pewne mechaniki pozwalały na unikanie ataków wroga poprzez zejście w bok, korzystając z logiki znanej z Virtua Fighter czy Tekkena. Na szczęście ograniczenia ruchu kładły nacisk na opanowanie zestawu ruchów danej postaci, by umiejętnie łączyć te style, zamiast oferować absurdalną swobodę poruszania się, typową dla "arena fighters".

Regularne aktualizacje dopracowywały tę bijatykę nawet lata po premierze

W momencie premiery, wiele nowszych odcinków anime Jojo’s Bizarre Adventure nie doczekało się jeszcze adaptacji. Gra w wielu przypadkach tworzyła pierwsze animowane wersje postaci, jak choćby Giorno Giovanna z piątej części (Golden Wind). Co zaskakujące, w składzie znaleźli się bohaterowie aż do ósmej części mangi, pokazując postacie, które powstawały w czasie tworzenia gry.

Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że All-Star Battle otrzymywało ciągłe wsparcie w postaci aktualizacji i DLC jeszcze w latach 2023 i 2024, czyli prawie dekadę po premierze. Aktualizacje te obejmowały zmianę aktorów głosowych dla niektórych postaci – role przejmowali seiyuu z anime w miarę adaptowania kolejnych części. Te retrospektywne zmiany szły w parze z nowymi postaciami w rozszerzeniach DLC, dodając do składu fanowskie ulubieńców.

Postacie takie jak Risotto Nero i jego stand Metallica, czy enigmatyczny Wonder of U z części 8 (Jojolion), zostały stworzone na potrzeby remastera Jojo’s Bizarre Adventure: All-Star Battle R, który trafił na nowe konsole w 2022 roku. Modyfikacje rozgrywki, zaktualizowane projekty postaci i ulepszona grafika sprawiły, że gra jeszcze bardziej upodobniła się do unikalnego stylu serii, podnosząc wizualną jakość na nowy poziom. Dzięki konsekwentnym udoskonaleniom, All-Star Battle ma poziom dopracowania, jaki niewiele bijatyk osiąga po latach od pierwszej premiery.

Zaktualizowana grafika i rozgrywka czynią ten tytuł godnym następcą klasyka Capcomu

Jedną z najlepszych bijatyk, jakie kiedykolwiek trafiły na automaty, była inna interpretacja serii Araki – Jojo’s Bizarre Adventure: Heritage for the Future od Capcomu. Ta gra w pikselowej grafice dorównywała rozmachem takim tytułom jak Darkstalkers czy Street Fighter 3: Third Strike. Jej nienaganna oprawa wizualna po raz pierwszy ożywiała wiele postaci z rozdziału Stardust Crusaders. Uznawany za klasyk, Heritage for the Future i All-Star Battle są do siebie podobne na wiele sposobów, co pozwala dostrzec zalety obu tytułów.

Przywoływanie swojego standa w All-Star Battle czy Heritage for the Future dodaje warstwę rozgrywki, której brakuje większości bijatyk. Tworzy to synergię między użytkownikiem a standem, co przekłada się na efektowne kombinacje i szybkie sekwencje. Każda postać w obu grach to głęboki wojownik do odkrycia, z własnymi mocnymi stronami. Opanowanie technik związanych z umiejętnościami danej postaci prowadzi do satysfakcjonujących odkryć, a wiele ruchów nawiązuje do najlepszych momentów z anime lub mangi.

Nawet po latach, All-Star Battle prawdopodobnie ma najlepszy skład postaci ze wszystkich części serii Araki, która staje się coraz popularniejsza wraz z adaptacją kolejnych rozdziałów. Obecnie fani z niecierpliwością oczekują animowanej wersji części 7 (Steel Ball Run), co nadaje tej bijatyce ponadczasowy charakter, oferując grywalne postacie z tej właśnie części. Podsumowując, Jojo’s Bizarre Adventure: All-Star Battle i jego remaster to doskonałe tytuły, które warto sprawdzić, zwłaszcza że mainstreamowa popularność anime wciąż rośnie.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły