Wiosna 2026 powoli odsłania karty, a wiele aktualnie emitowanych seriali anime systematycznie rozbudowuje swoją mitologię. Ten sezon obfituje w nowe tytuły z najróżniejszych gatunków. O ile „Daemons of the Shadow Realm”, często okrzyknięty następcą „Fullmetal Alchemist”, wyrasta na najlepsze mroczne fantasy roku, a „Nippon Sangoku”, chwalone przez Hideo Kojimę, zapowiada się na prawdziwy ukryty klejnot, to bez wątpienia jednym z najlepszych anime sezonu jest „Witch Hat Atelier”. Serial, który zadebiutował z podwójnym odcinkiem, już zdążył rozszerzyć swój świat i udowodnić, że to zupełnie inne fantasy, zbudowane wokół magii jako swojego sedna.
Anime wynosi na wyżyny znakomita praca studia Bug Films w każdej klatce, a ścieżka dźwiękowa dodaje mu posępnego, magicznego tonu, który z pewnością oczaruje widzów. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej pociągającym elementem jest narracja i płynące z niej przesłanie. Skupiając się na zwykłej dziewczynie, która po pewnym incydencie zostaje wrzucona w świat magii, jest to opowieść o możliwościach i tym, co można osiągnąć. Dokładnie tak opisała swoją serię autorka, Kamome Shirahama, w niedawnym wywiadzie. Ta prosta moralność, w połączeniu z magicznym założeniem, sprawia, że „Witch Hat Atelier” jest zaskakująco podobne do „Black Clover” Yuki Tabaty – i to z właściwych powodów.
Gdy mówimy o historiach skupionych na możliwościach, na pierwszy rzut oka prawie każde anime, zwłaszcza shōnen z bohaterami zmieniającymi świat, wydaje się ucieleśniać tę ideę. Jednak pod tą powierzchnią wiele z tych seriali przedstawia swoich protagonistów podążających z góry ustalonymi ścieżkami, często ukształtowanymi przez dziedziczne elementy, które sprawiają, że czują się wyjątkowi z samego założenia. Dlatego właśnie narracja „Black Clover” i jego główny bohater są inne. Asta, urodzony bez magii w świecie pełnym magii, wciąż ucieleśnia opowieść o możliwościach, pchając się do przodu i zamieniając swój brak magii w siłę, stając się dziwolągiem, który odnosi sukces.
Podobnie „Witch Hat Atelier” przedstawia Coco, która początkowo wierzy, że magia jest zarezerwowana dla wybranych, by później odkryć, że to nieprawda. Zamiast tego, zdolność używania magii zależy od zrozumienia, jak ją narysować, co otwiera drzwi do możliwości. Emocjonalne sedno tkwi w idei, że nawet ktoś pozornie zwyczajny, lub wykluczony z powodu braku talentu, może znaleźć inną drogę naprzód. Podczas gdy Asta wykorzystuje swoją wyjątkowość, by wywalczyć sobie miejsce, Coco odkrywa prawdziwe piękno magii i zaczyna ją dostosowywać z jasnym celem.
Ostatecznie, zarówno „Witch Hat Atelier”, jak i „Black Clover”, pomimo swoich magicznych, fantasy’owych settingów, dzielą głębszą warstwę, która bada możliwości i wytrwałość. W tym sensie „Witch Hat Atelier” jawi się jako cichy następca „Black Clover”, oferując emocjonalny rdzeń, który czyni go jeszcze bardziej wciągającym niż wielu jego rówieśników.