Mamy dopiero maj, a rok 2026 już zdążył obrodzić w głośne i doskonale przyjęte premiery gier. Rankingi agregujące recenzje, jak Metacritic, pokazują, że dostaliśmy solidne produkcje z różnych gatunków. Co ciekawe, horror Resident Evil Requiem dzieli pierwsze miejsce w zestawieniu najlepiej ocenianych gier 2026 roku z przytulnym symulatorem życia Pokemon Pokopia. Od niezależnych perełek po wielkie AAA – nasza lista kandydatów do Gry Roku jest niezwykle różnorodna. Łączy je jednak pewna wspólna cecha.
Ten rok przyniósł kilka prawdziwych hitów, w tym niespodzianki pokroju zaskakująco dobrej Pokopia. O ile na Steamie królują wczesne dostępy, jak Windrose, o tyle Metacritic skupia się na pełnych wersjach. I to właśnie dziesięć najlepiej ocenianych gier roku uwidacznia przepaść między tym, czego pragną gracze, a tym, co próbują im wcisnąć wielkie korporacje. Każda z tych dziesięciu gier to przede wszystkim doświadczenie dla jednego gracza. To może tłumaczyć, dlaczego tyle wielkich, sieciowych produkcji live service ponosi klęskę.
Lista dziesięciu najlepiej ocenianych gier na Metacritic w 2026 roku wygląda następująco:
- Pokemon Pokopia (89)
- Resident Evil Requiem (89)
- Mewgenics (88)
- SAROS (88)
- Resident Evil 7: Biohazard – Gold Edition (87)
- Hermit and Pig (87)
- Cult of the Lamb: Woolhaven (86)
- Perfect Tides: Station to Station (86)
- OPUS: Prism Peak (86)
- Nioh 3 (86)
Choć gatunki są skrajnie różne – od przytulnych symulatorów po horror – wszystkie te gry łączy jedno. Nawet jeśli oferują opcjonalną kooperację, to w gruncie rzeczy są nastawione na samotną przygodę, często z mocnym akcentem na fabułę. Trzeba przewinąć naprawdę daleko, żeby wśród najlepiej ocenianych gier roku znaleźć tytuł skoncentrowany na trybie wieloosobowym.
Oczywiście, wynika to po części z tego, które gry w ogóle zyskują na tyle krytycznej uwagi, by załapać się na Metascore. Do tego dochodzi fakt, że wiele popularnych gier live service i kooperacyjnych to tytuły długodystansowe lub we wczesnym dostępie, więc nie ma ich w zestawieniu Metacritic za 2026. Mimo to uważam, że ten trend odzwierciedla, czego naprawdę szuka wielu graczy, sięgając po nową grę.
Jasne, fajnie jest pograć w coś ze znajomymi. Ale wielu z nas wychowało się na takich tytułach jak Baldur’s Gate czy Final Fantasy – wciągających, fabularnych opowieściach, w których można zatonąć. I to wciąż są gry, których wypatrujemy, mimo że deweloperzy uparcie stawiają na produkcje multiplayerowe z potencjałem na wiralowe "friendslop" czy mocno zarabiające darmowe live service. Gry to dla wielu z nas sposób na wejście w jakąś historię i jej przeżycie. Jak dobry film czy książka, ale z tą różnicą, że sami mamy wpływ na bieg wydarzeń. I to właśnie takie gry często zbierają największe uznanie krytyków i oddane społeczności fanów.
Rynek gier live service i kooperacyjnych jest przesycony, a gracze mają tego dość. W ostatnich latach wiele firm stawiało właśnie na takie tytuły, prawdopodobnie zainspirowane sukcesami Fortnite czy Apex Legends. Po wiralowym hicie kooperacyjnym PEAK widzimy też wysyp gier nastawionych na rozrywkę, ale często powtarzalną. Lista najchętniej granych tytułów na Steamie faktycznie roi się od sieciówek – strzelanek jak PUBG czy wspomniane Apex. Problem w tym, że choć MOBA, strzelanki i MMO wciąż są popularne, istnieje pewna granica, ile takich gier gracz jest w stanie ogarniać na dłuższą metę.
Gry rywalizacyjne wymagają śledzenia mety, poznawania nowych postaci, zasad i narzędzi. MMO i podobne darmowe live service wymagają codziennych logowań, by nie stracić dostępu do nagród. Choć bywają niesamowicie wciągające i budują silne społeczności, potrafią też przypominać drugą pracę. Realnie większość graczy ma czas i energię na maksymalnie kilka takich produkcji. A one wciąż przybywają.
Nawet statystyki Steama pokazują, że gracze są zmęczeni wyścigiem z gigantycznymi sieciówkami. Gry nastawione na samotną rozgrywkę, jak Slay the Spire 2, Crimson Desert czy Stardew Valley, wracają do pierwszej dziesiątki. Wśród popularnych nowości też widać ten trend – powieści wizualne, jak Magical Princess, czy staroszkolne turowce, jak Heroes of Might and Magic: Olden Era, zyskują na popularności kosztem tytułów szytych pod streamowanie, takich jak Kiln czy Sledding Game.
Dla wielu z nas rynek live service i gier multiplayerowych jest już po prostu przesycony. Szukamy czegoś, co pozwoli nam się zrelaksować, często w samotności, bez konieczności dopasowywania terminów z ekipą. Gry takie jak Stardew Valley czy Pokopia, które dają wybór między samotnością a kooperacją, trafiają w idealny punkt. Mówiąc za siebie – lubię pograć ze znajomymi, zwłaszcza tymi mieszkającymi daleko. Ale gdy sięgam po pada, częściej potrzebuję solidnego, regenerującego czasu tylko dla siebie. I wygląda na to, że wielu graczy zgadza się, że najlepsze nowe gry to te, które oferują wciągające doświadczenie dla pojedynczego gracza.