Wróć
Filmy

Fani Star Wars chcą powrotu jednej martwej postaci

Chris Agar Autor
~3 min czytania
comicbook.com
Fani Star Wars chcą powrotu jednej martwej postaci

Gdy fani Gwiezdnych Wojen debatują, których martwych bohaterów przywróciliby do życia, jedna konkretna odpowiedź sprawia, że anulowany film boli jeszcze bardziej.

Uniwersum Gwiezdnych Wojen od zawsze opierało się na walce dobra ze złem, a w każdej większej produkcji – filmie czy serialu – pojawia się przynajmniej jedna znacząca śmierć. Fani musieli więc pożegnać wiele ulubionych postaci. Niektóre zgony bolą bardziej niż inne, a widzowie chcieliby je cofnąć. Jest jedna konkretna śmierć, która wciąż powraca w dyskusjach, a jej kontekst sprawia, że fakt anulowania jednego z filmów o Gwiezdnych Wojnach jest jeszcze bardziej bolesny.

Na platformie X użytkowniczka o nicku natalia zapytała fanów: „Gdybyś mógł cofnąć jedną śmierć w Gwiezdnych Wojnach, która by to była?". Wśród najczęściej wymienianych odpowiedzi pojawiły się Padmé i Qui-Gon, ale sporo głosów padło także na Bena Solo. Oto kilka wybranych reakcji:

Ben Solo – Mata (@JMata10_)
Kylo Ren – Cb (@carsonbarker1)
Absolutnie bezdyskusyjnie. Tyle zmarnowanego potencjału. Wciąż mam nadzieję i wierzę w jego powrót. – Mellow Wanderer (@mellow_wanderer)

Jak wielu fanów wie, Disney miał kiedyś plany przywrócenia Bena Solo po jego śmierci w „The Rise of Skywalker". Powstał nawet gotowy scenariusz filmu zatytułowanego „The Hunt for Ben Solo", który miał reżyserować Steven Soderbergh. Projekt otrzymał entuzjastyczne błogosławieństwo Lucasfilmu. Kiedy jednak trafił do Disneya po oficjalne zatwierdzenie, studio zaskoczyło wszystkich, odrzucając go. To był pierwszy przypadek, gdy Disney odrzucił film z uniwersum Gwiezdnych Wojen z gotowym scenariuszem. W odpowiedzi fani rozpoczęli kampanię na rzecz wskrzeszenia projektu.

Ponieważ Disney ma teraz nowe kierownictwo (Josh D’Amaro objął stanowisko CEO), niektórzy liczyli, że zmiana u steru pomoże w realizacji „The Hunt for Ben Solo". Niestety, sam Soderbergh potwierdził, że projekt jest definitywnie martwy. Mimo ogromnego zainteresowania fanów powrotem Bena Solo, reżyser zajął się już innymi sprawami. To rozczarowujący obrót spraw – występ Adama Drivera jako Kylo Rena/Bena Solo był jednym z jaśniejszych punktów trylogii sequeli. Aktor stworzył złożoną i fascynującą postać, którą oglądało się z zapartym tchem. Widzowie chętnie zobaczyliby, jak Driver ma okazję dalej rozwijać Bena Solo, zwłaszcza że po jego nawróceniu na jasną stronę Mocy w „The Rise of Skywalker" dostał niewiele czasu ekranowego.

Gwiezdne Wojny nigdy nie stroniły od cofania śmierci postaci („Jakoś Palpatine powrócił..."), więc decyzja Disneya o odrzuceniu „The Hunt for Ben Solo" była zastanawiająca. Lucasfilm ma już raczej złą sławę z powodu problemów z wprowadzaniem nowych filmów do produkcji, więc można by sądzić, że Disney chętnie zaakceptuje pomysł nagrodzonego Oscarem reżysera. Soderbergh to wszechstronny filmowiec, który wie, jak zrobić komercyjnie udane i lubiane przez widzów kino (wystarczy spojrzeć na „Ocean’s Eleven"). Film z uniwersum Gwiezdnych Wojen byłby dla niego przedsięwzięciem na znacznie większą skalę, ale z jego wizją na czele „The Hunt for Ben Solo" mogło być świeże i ekscytujące – czego właśnie teraz potrzebują Gwiezdne Wojny.

Jeśli nie liczyć retrospekcji lub sekwencji wizji w nowym filmie skupionym na Rey, wygląda na to, że Drivera w roli Bena Solo widzieliśmy już ostatni raz. Teoretycznie inny reżyser mógłby spróbować swoich sił w czymś podobnym do „The Hunt for Ben Solo" (zakładając, że Disney byłby skłonny to zaakceptować), ale to właśnie zaangażowanie Soderbergha czyniło ten projekt tak kuszącym. Skoro on nie dostał szansy na jego realizację, „The Hunt for Ben Solo" na zawsze pozostanie niezrealizowanym marzeniem.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły