DC Comics od dawna potrafi zamienić swoich najbardziej znienawidzonych bohaterów w prawdziwe gwiazdy. Superboy-Prime jest tego najlepszym przykładem. Jeszcze dekadę temu jego pojawienie się wywoływało jęki frustracji lub radość z tego, że zaraz dostanie lanie, a dziś jest uwielbiany przez fanów. Damian Wayne był znienawidzony za swoją arogancję i sztywność, ale wyrósł na dojrzalszą postać, a jego rosnąca rzesza fanów jest tego dowodem. Oczywiście, nie każda postać musi być hitem. Złe postacie to nieunikniony element opowieści, zwłaszcza w tak rozległym uniwersum jak DC. Jednak nawet najbardziej znienawidzeni bohaterowie mogą odwrócić swoją sytuację dzięki odpowiedniej historii – i właśnie to dzieje się teraz.
Nia Nal to Dreamer. Pół-obca superbohaterka z proroczymi snami i zdolnością poruszania się po krainie snów. Jest transpłciową kobietą i jedną z ważniejszych trans bohaterek DC. Zadebiutowała w serialu „Supergirl”, a do komiksów trafiła w specjalnym wydaniu DC Pride 2022, zdobywając popularność dzięki bliskiej przyjaźni z drugim Supermanem, Jonem Kentem. Niestety, Dreamer nigdy nie była ulubienicą fanów. Albo jej nienawidzą, albo jest im zupełnie obojętna – a to chyba najgorsze, co może spotkać postać. Jednak w ostatnim czasie jej losy nabrały tempa i myślę, że najwyższy czas zmienić to nastawienie.
Postać zagubiona w oceanie nudy
Przez pierwszą połowę swojej superbohaterskiej kariery największym grzechem Dreamer była nuda. I szczerze mówiąc, to samo można powiedzieć o całej serii „Superman: Son of Kal-El”, która ją spopularyzowała. Najgorsze, co może spotkać postać, to właśnie nuda. Nawet znienawidzone postacie są tematem rozmów i pojawiają się w historii, bo zapadają w pamięć. To właśnie emocjonalne przywiązanie sprawia, że pamiętamy bohaterów, a Dreamer niczego takiego nie wywoływała. Nie chodzi o to, że jej moce czy pochodzenie nie zasługiwały na fanów, ale o to, że nigdy nie wykorzystała swojego potencjału.
Dreamer sprawiała wrażenie, jakby została dołączona do komiksów na siłę, a nie była prawdziwą postacią. Jej historie niczym nie wyróżniały jej z tłumu innych herosów, a jej unikalne cechy często wydawały się wymuszone, a nie naturalne. Przyznajmy – trudno sprawić, by współczesna widownia polubiła postać z darami jasnowidzenia. Potem nadszedł „Absolute Power”, a Dreamer została zmuszona do współpracy z Amandą Waller. To był jej wielki krok od bohatera, którego nikt nie obchodził, do antybohaterki, którą ludzie albo kochali, albo nienawidzili. W tym momencie pojawiała się już w wielu historiach DC, więc wielu było gotowych jej nie lubić, bo zwyczajnie mieli dość kogoś, kim się nie interesowali. I wtedy zaczęły się jej nowe opowieści.
Sen, który wreszcie się obudził
Prawdziwy łuk fabularny Dreamer rozpoczął się w „Secret Six” (2025). Pomogła ocalić świat podczas „Absolute Power”, ratując życie Jona, i zginęła w tej walce. Po powrocie wciąż była znienawidzona przez świat za działania, do których zmusiła ją Waller. Dreamer stała się zgorzkniała i wściekła. Chciała zemsty za to, że uczyniono z niej marionetkę, i za to, że świat bez przerwy odbierał jej to, na czym jej zależało. Dołączyła do Secret Six, bo straciła wiarę w bohaterów działających właściwie, i została nawet po tym, jak Jon i Jay odeszli. Była kobietą, która szukała siebie i postanowiła nazwać domem grupę superłotrów, balansując na krawędzi stania się złoczyńcą, za jakiego uważał ją świat.
Jej historia nabrała tempa w „Justice League Intergalactic Special”, gdzie musiała zmierzyć się z rzeczywistością swojej sytuacji. Jej przyjaciółka Galaxy spędza cały zeszyt, próbując wyciągnąć Dreamer z dołka użalania się nad sobą. Dreamer jest cyniczna i znajduje każdą wymówkę, by się poddać i pogrążyć w nieszczęściu, ale wciąż pomaga, gdy Liga Sprawiedliwości jej potrzebuje. Odmawia bycia bohaterką, ale wciąż jest wyraźnie dobrą osobą pod warstwą swojego buntu. Dreamer jest teraz celowo irytująca w bardzo przemyślany sposób – tak, by widz chciał, żeby się zmieniła i wyrosła z własnej krótkowzroczności.
Dreamer wkurzała mnie przez cały zeszyt, ale o to właśnie chodzi. Jest wciąż mnóstwo oznak, że chce być bohaterką – od pomocy Galaxy po noszenie piżamy z nadrukiem Supermana, co samo w sobie może być symbolem jej charakteru, nawiązującym do „Kingdom Come” i czasu, gdy Superman stracił wiarę. Dreamer jest na dobrej drodze do absolutnie niesamowitego łuku fabularnego, a wszystko zaczyna się od wzięcia każdej negatywnej cechy jej postaci i użycia jej jako paliwa do wyniesienia się na wyżyny. Ma wszystko, czego potrzebuje, by być wielką, a DC wreszcie bada jej potencjał w najlepszy możliwy sposób.
„Justice League Intergalactic Special” jest już dostępny w sprzedaży!