Will Smith ma na koncie kilka wielkich franczyz, ale nadchodzący sequel „Jestem legendą” stanowi dla niego pierwszy taki przypadek od 23 lat. Aktor nie był obcy hitowym seriom u progu swojej ekranowej kariery. Po wybiciu się dzięki karierze hip-hopowej i kultowemu sitcomowi lat 90. „Bajer z Bel-Air”, Smith udowodnił, że jest wiarygodnym aktorem dramatycznym rolą w docenionym „Sześć stopni oddalenia” z 1993 roku. Wkrótce potem nadeszła hollywoodzka supergwiazda.
Przez całe lata 90. Smith grał w wielu ogromnych seriach. „Złe psy” i „Faceci w czerni” stały się wielkimi franczyzami, a po nich przyszły pojedyncze hity jak „Ali”, „Ja, robot”, „Hitch” i „Jestem legendą”. Ten ostatni wkrótce doczeka się spóźnionego sequela w postaci „Jestem legendą 2”, ale pojawienie się tej kontynuacji oznacza zaskakujące pierwszeństwo dla Smitha od 2003 roku. Choć brzmi to szokująco, to właśnie „Złe psy II” z 2003 roku były ostatnim razem, gdy Smith zagrał w sequelu zapoczątkowującym nową franczyzę.
Dla jasności – Smith pojawiał się w sequelach po 2003 roku, jak „Złe psy: Ride or Die” z 2024 czy „Faceci w czerni 3” z 2012. Jednak „Jestem legendą 2” jest konkretnie jego pierwszym „drugim filmem” w serii od czasu, gdy wrócił do bombastycznego sequela Michaela Baya 23 lata temu. Wcześniej, w 2002 roku, słabsze „Faceci w czerni II” rozszerzyły jego science-fiction’ową komediową franczyzę. Od „Złych psów II” Smith sporadycznie pojawiał się w sequelach istniejących serii, ale poza nimi nie powtórzył żadnej innej roli.
Ogólnie rzecz biorąc, Smith zazwyczaj unika sequeli, jeśli to możliwe. Nie wrócił do „Dnia Niepodległości: Odrodzenie” z 2016, został zastąpiony w rebootcie „Legion samobójców” z 2021, a nawet w mocno krytykowanym rebootcie „Faceci w czerni: International” z 2019 nie pojawił się jako Agent J. Dlatego „Jestem legendą 2” jest znaczące, bo kusi Smitha do powrotu, mimo że większość jego ostatnich blockbusterowych ról to oryginalne projekty, poza dwoma kolejnymi sequelami „Złych psów”.
To, co szczególnie interesujące w tym powrocie, to fakt, że nie jest to zwykłe kasowe odcinanie kuponów. Teatralne zakończenie oryginalnego postapokaliptycznego horroru Francisa Lawrence’a pokazywało, jak bohater Smitha, dr Robert Neville, odbiera sobie życie, by wysadzić kryjówkę potwornych Mrocznych. „Jestem legendą 2” ma jednak zmienić to zakończenie i zastąpić je oryginalną, alternatywną wersją. To lepsze zakończenie, bliższe powieści, ukazuje upokorzonego Neville’a, który dowiaduje się, że potwory, które zabijał od lat, są myślącymi, czującymi istotami i postrzegają go jako bezmyślnego potwora polującego na ich gatunek. Choć alternatywne zakończenie zawsze było bardziej przemyślane i oryginalne, i tak będzie dziwnie patrzeć, jak powrót Smitha do franczyzy „Jestem legendą” zmienia finał znany większości widzów, zanim w ogóle przejdzie do fabuły sequela.