Wróć
Filmy

Nowy fragment Mandalorianina i Grogu łamie dwie tradycje Gwiezdnych Wojen (i to słusznie)

Tom Bacon Autor
~3 min czytania
comicbook.com
Nowy fragment Mandalorianina i Grogu łamie dwie tradycje Gwiezdnych Wojen (i to słusznie)

Lucasfilm świętuje Dzień Gwiezdnych Wojen, pokazując nowy fragment Mandalorianina i Grogu

Z okazji Dnia Gwiezdnych Wojen, Disney udostępnił na Disney+ czteroodcinkowy „zwiastun” filmu The Mandalorian i Grogu. Tegoroczne święto fanów sagi jest bez wątpienia najbardziej ekscytujące od lat – przynosi bowiem widowiskowe zakończenie komiksu Maul – Shadow Lord oraz zapowiada nowy film, który trafi do kin już za kilka tygodni. Wywodzące się z popularnego serialu Disney+ The Mandalorian i Grogu oznacza powrót Gwiezdnych Wojen na duży ekran po siedmiu latach przerwy. To jednak film zupełnie innego rodzaju, przede wszystkim dlatego, że nie jest częścią sagi Skywalkerów. Nie łączą go z nią nawet luźne powiązania, jakie miały Łotr 1 czy Solo.

Dostępny na Disney+ zestaw czterech odcinków zawiera sceny otwierające The Mandalorian i Grogu. Zamiast tradycyjnego tekstu przewijającego się w głąb kosmosu, film posiada statyczny napis tytułowy, podobnie jak w Solo: A Star Wars Story. Oto jego treść:

„Złe IMPERIUM GALAKTYCZNE upadło. Byli imperialni warlordowie pozostają rozproszeni po galaktyce, knując powrót Imperium. Młoda NOWA REPUBLIKA zaczęła jednoczyć galaktykę. Na bezkresnych, bezprawnych rubieżach Zewnętrznych Krawędzi MANDALORIANIN i jego młody uczeń GROGU polują na imperialnych uciekinierów…”

To nie jedyna nietypowa cecha tego filmu. Dotychczasowe filmy z uniwersum Gwiezdnych Wojen tradycyjnie rozpoczynały się ujęciami wielkich statków kosmicznych przelatujących nad planetami lub w przestrzeni kosmicznej (na wzór sceny otwierającej pierwszą część sagi). Tymczasem The Mandalorian i Grogu zaczyna się na powierzchni śnieżnej planety, w szeroko reklamowanej sekwencji walki z AT-AT. Na tym globie nie ma śladu po wielkich okrętach flagowych.

Decyzja o rezygnacji z klasycznego napisu otwierającego nie jest nowością. Łotr 1 go nie miał, co w 2016 roku podzieliło fanów; Lucasfilm tłumaczył wówczas, że chodziło o odróżnienie sagi Skywalkerów od filmów antologicznych. Solo dostosowało się, stosując podobne podejście, które widzimy teraz w The Mandalorian i Grogu. Biorąc pod uwagę, że Dave Filoni i Lynwen Brennan objęli stanowiska współprezesów Lucasfilm, miło widzieć tę ciągłość. Nieuchronnie rodzi to pytanie, czy w ogóle jeszcze zobaczymy klasyczny napis otwierający w Gwiezdnych Wojnach; Simon Kinberg pracuje nad nową trylogią, a jego obecność potwierdzałaby, że te filmy to tak naprawdę Epizody X, XI i XII.

Brak imperialnego niszczyciela gwiezdnego (lub jakiegokolwiek innego dużego okrętu flagowego) to również sprytny zabieg. Sygnalizuje stan galaktyki w tym momencie osi czasu Gwiezdnych Wojen – ani imperialne resztki, ani Nowa Republika nie dysponują potężną flotą. Din Djarin działa na „bezprawnych” Zewnętrznych Krawędziach, wykonując misje dla pułkownik Ward (w tej roli Sigourney Weaver) i neutralizując imperialnych warlordów, takich jak Morgan Elsbeth, którzy prawdopodobnie przejęli kontrolę nad pojedynczymi planetami. To nie jest jeszcze era niszczycieli gwiezdnych i otwartej wojny.

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dość kameralnym filmem z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Jednak ostatnie materiały marketingowe skupiają się na znaczeniu The Mandalorian i Grogu, sugerując stawkę na skalę galaktyczną. Większość widzów zakłada, że to tak naprawdę pierwszy strzał w nowej wojnie galaktycznej, a Imperium w cieniu buduje swoje siły. Imperialny strateg Wielki Admirał Thrawn powrócił z wygnania w 1. sezonie Ahsoki, a wiemy, że 2. sezon serialu pokaże walkę kosmiczną między siłami Thrawna a armią Nowej Republiki. The Mandalorian i Grogu może okazać się o wiele ważniejszy, niż niektórzy sądzą.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły