Zanim powstała pierwsza odsłona "Mortal Kombat" w 1992 roku, studio Midway Games próbowało wykupić prawa do wizerunku Jean-Claude'a Van Damme'a, by stworzyć bijatykę inspirowaną jego filmem "Bloodsport". Gdy transakcja upadła, zespół projektantów przerobił ten pomysł na fikcyjną gwiazdę kina akcji – Johnny'ego Cage'a. Jego oryginalny strój, cios w krok z rozkroku i przerost ego miały być celową parodią ekranowej persony Van Damme'a. Cage stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w uniwersum "Mortal Kombat", dlatego jego brak w kinowym rebootcie z 2021 roku był rażącym pominięciem. Scenarzysta "Mortal Kombat II", Jeremy Slater, przywraca Cage'a na duży ekran w sequelu i w wyłącznym wywiadzie dla ComicBook zdradza, że ta wersja bohatera nie jest już oparta na Van Dammie.
"Prawdopodobnie trochę się wzorowałem na Cliffie Boocie" – wyjaśnił Slater, mówiąc o inspiracji postacią z filmu Quentina Tarantino. "Trochę Brada Pitta z 'Pewnego razu w Hollywood' – chodzi o tego gasnącego gwiazdora, który miał szansę zrobić wielką karierę. Na pewno nie pisałem specjalnie dla Karla Urbana, bo kiedy powiedzieli: 'Myślimy, że wyjdziemy z ofertą do Karla Urbana', pomyślałem: 'To szalone!'. Nigdy bym go nie wymyślił do tej roli, ale na szczęście Simon [McQuoid] to dostrzegł."
"Simon zobaczył, że ten facet może tam trafić, że potrafi odnaleźć to zranione serce w głębi Johnny'ego Cage'a, pod całym tym zadęciem i brawurą" – kontynuował Slater, chwaląc Urbana za jego występ. "Prawdopodobnie wplatałem trochę tego luzu Brada Pitta, tego 'to wszystko jest szalone, ale po prostu się z tym pogodzę', co wniósł do Cliffa Bootha. Ale nie sądzę, żebym pisał specjalnie dla Brada Pitta czy jakiegoś konkretnego aktora. Chodziło bardziej o uchwycenie tych manier Cliffa Bootha, jeśli to ma sens."
Decyzja, by postawić Johnny'ego Cage'a w centrum "Mortal Kombat II", jest korektą jednej z największych wad rebootu. Gdy film z 2021 roku był w fazie rozwoju, reżyser Simon McQuoid celowo wykluczył Cage'a z historii, twierdząc, że jego ogromna osobowość zaburzyłaby narrację, zanim świat zostałby odpowiednio przedstawiony. Aby wypełnić lukę głównego bohatera, scenarzysta Greg Russo wymyślił Cole'a Younga (Lewis Tan), oryginalnego zawodnika MMA, który nie miał odpowiednika w grach. Mimo zaangażowanej roli Tana, Cole Young nigdy nie zdobył sympatii, jakiej potrzebowała franczyza.
W grach "Mortal Kombat" Cage jest obecny od samego początku – w oryginalnej arcade'ówce z 1992 roku był jednym z zaledwie siedmiu grywalnych wojowników i, co ważne, pierwszą postacią zaprojektowaną przez zespół deweloperski. Na przestrzeni kilkunastu głównych odsłon ewoluował z prostej parodii Van Damme'a w człowieka, którego komiczne skupienie na sobie stopniowo przerodziło się w prawdziwe bohaterstwo. Jego wcześniejsze występy w kinie – wersja Lindena Ashby'ego w kultowym filmie Paula W.S. Andersona z 1995 roku i Chrisa Conrada w krytykowanym sequelu "Mortal Kombat: Annihilation" z 1997 – nigdy w pełni nie oddały tego emocjonalnego zakresu, sprowadzając go głównie do żartów. Wersja Urbana, zbudowana na fundamencie Cliffa Bootha opisanym przez Slatera, ma szansę stać się najbardziej złożoną interpretacją tej postaci poza grami.
"Mortal Kombat II" trafi do kin 8 maja.