Wróć
Wywiady

Mikaela Hoover zdradza, z którą ikoną DC chce zagrać w Człowieku Jutra

Brandon Zachary Autor
~6 min czytania
comicbook.com
Mikaela Hoover zdradza, z którą ikoną DC chce zagrać w Człowieku Jutra

Mikaela Hoover o przyszłości Cat Grant w DCU i miłości do scenariuszy Gunna

Mikaela Hoover od dwóch dekad regularnie pojawia się w filmach i serialach, szczególnie często współpracując z Jamesem Gunnem. W ostatnich latach zrobiła jednak wyraźny krok naprzód. Jej zapadająca w pamięć rola jako Floor, królika w "Strażnikach Galaktyki vol. 3", utorowała drogę kolejnej ważnej voice-overowej kreacji – Tony’emu Tony’emu Chopperowi w netfliksowej adaptacji "One Piece". Do tego doszła wyrazista rola Cat Grant, postaci ze świata Supermana, oraz cicha, ale znacząca obecność w drugim sezonie "Beef". Dzięki temu Hoover ma okazję pokazać swój kunszt w bardzo różnych typach postaci i realiach.

Podczas konwentu LVLUP Expo w Las Vegas dziennikarze ComicBook.com porozmawiali z aktorką o jej najgłośniejszych ostatnich rolach, w tym o Cat – reporterce pracującej w Daily Planet obok Clarka Kenta, Lois Lane i Jimmy'ego Olsena. Biorąc pod uwagę ogromny zasięg uniwersum DC, które Gunn buduje, Cat może w przyszłości spotkać wiele postaci, choćby w planowanym sequelu "Supermana" zatytułowanym "Man of Tomorrow". Hoover zdradziła jednak, z kim chciałaby spędzić na ekranie więcej czasu.

– Cat naprawdę lubi Clarka. Superman nie jest dla niej aż tak ważny, ale jest w Clarku coś, co ją fascynuje. Uosabia wszystko, co dobre. To prawdziwy, solidny, życzliwy mężczyzna, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Chciałabym zobaczyć więcej scen z nią i Clarkiem. Trochę więcej ich wspólnych momentów – powiedziała aktorka.

W dalszej części rozmowy Hoover opowiedziała o tym, jak dostała rolę Tony’ego Tony’ego Choppera w "One Piece", o emocjonalnym ciężarze "Strażników Galaktyki vol. 3" i o tym, co sprawia, że współpraca z Jamesem Gunnem jest tak wyjątkowa.

Pytana o to, jak przygotowywała się do roli Choppera i czy sięgała do mangi czy anime, aktorka zdradziła zaskakującą historię:

– Kiedy dostałam pierwsze zaproszenie na casting, zrezygnowałam, bo kręciłam inny projekt. W opisie było, że to trzy odcinki serialu Netfliksa, serial animowany. Od czasu "Strażników Galaktyki vol. 3" chodziłam na castingi do seriali animowanych, ale nie dostawałam odpowiedzi. Więc zrezygnowałam. Tydzień później moja agentka zadzwoniła i powiedziała, że castingowcy specjalnie o mnie pytali. Spojrzałam na scenariusz. Był tam kod, a opis mówił, że to małe leśne stworzenie, które było prześladowane całe życie, wyrzutek, bardzo brzydkie. Wyobraziłam sobie śliskiego, zielonego, jednookiego, obrzydliwego stworka. Nigdy nie gram takich postaci! Do tego powiedzieli, że będzie przechwytywanie mimiki twarzy, więc pomyślałam: „Świetnie!”. Poszłam na casting. Bawiłam się przy nim lepiej niż kiedykolwiek. Eksperymentowałam, a scenariusz był bardzo podobny do sceny, w której doktor Hiriluk zamyka go przed sobą. Byłam bardzo emocjonalna, całkowicie wczułam się w tę postać i bardzo ją pokochałam.

Hoover dodała, że po przesłaniu nagrania nie mogła przestać o nim myśleć przez ponad tydzień. Gdy w końcu dostała zaproszenie na spotkanie z producentami, nadal nie wiedziała, kogo gra.

– Weszłam do producentów, wcielając się w Choppera. Siedziałam na krześle zgarbiona, z jednym okiem, bo nadal nie wiedziałam, dla kogo to jest ani kim on jest. Zagrałam scenę z Hirilukiem jeszcze raz. Jeden z producentów miał łzy w oczach i powiedział: „O mój Boże, ludzie pokochają Choppera tak bardzo”. A ja na to: „Kto to jest Chopper?” [śmiech]. Nie miałam pojęcia! Potem szybko pokazali mi Taduma, a ja nawet nie widziałam, jak Chopper wygląda. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam: „O mój Boże, jaki on słodki!”. Myślę, że moje początkowe wyobrażenie o nim jako o potwornym stworzeniu bardzo mi pomogło. Chopper nie uważa się za słodziaka; myśli o sobie jak o potworze. Więc kiedy gram Choppera, nigdy nie myślę o tym, jaki jest uroczy. Za każdym razem, gdy fani na konwentach mówią „Chopper jest taki słodki!” i pokazują mi zdjęcia, muszę się zgodzić. Ale kiedy go gram, nigdy tak nie czuję. Moja niewiedza o tym, co to za projekt, bardzo mi pomogła.

Zapytana o to, jak wygląda jej pierwsza reakcja na scenariusz od Jamesa Gunna i co odróżnia go od innych reżyserów, Hoover odpowiedziała:

– James zawsze każe mi chodzić na castingi. Cat była pierwszą rolą, przy której po prostu powiedział: „Nadajesz się do niej”. W przypadku "Strażników Galaktyki", kiedy dostałam scenariusz do Floor, powiedział mi, że raczej jej nie dostanę, bo szukali kogoś z naprawdę mechanicznym głosem. Tak James napisał tę postać – z ostrym, mechanicznym głosem. Mówił, że najprawdopodobniej obsadzą w tej roli kogoś znanego. To właśnie pozwoliło mi mieć więcej swobody podczas castingu. Mogłam zrobić własną interpretację tego, co James napisał. Kiedy czytam teksty Jamesa – a czytam je jak każde inne – to nasza praca jako aktorów polega na użyciu wyobraźni, by stworzyć postać, która według nas pasuje do nas i do scenariusza. Musimy to wszystko połączyć. Kiedy czytałam Floor, nie odebrałam jej jako mechanicznej. Zobaczyłam w niej słodką duszę, która była ranna raz za razem, a mimo to wciąż była pełna miłości i zaufania, bez względu na to, co świat jej zgotował. Uwielbiam to w scenariuszach Jamesa. Jest mistrzem w opowiadaniu najbardziej przejmujących historii, w szarpaniu za serce. Uwielbiam to w jego pisaniu. Jest niesamowicie płynny w łączeniu tego wszystkiego. Bardzo go doceniam jako pisarza. Czytając jego teksty, zawsze najważniejsze jest dla mnie dotarcie do sedna historii, w czym jest tak dobry.

Na koniec Hoover zdradziła, jak radzi sobie z emocjonalną wrażliwością i elastycznością wymaganą w takich filmach.

– Dla każdej postaci, jaką gram... mam psa. Ma 14 lat i jest moją bratnią duszą, miłością mojego życia. Zawsze wkładam ją w każdą postać. Jest moją muzą dla Choppera. Była muzą dla Floor. Kiedy miałam smutne sceny w "Strażnikach" i w "One Piece", myślałam o tym, że coś się stało mojemu psu. To takie mroczne! Ale słychać wtedy, jak mój głos się załamuje, bo to mój największy strach na świecie. Przez tygodnie po takich scenach jestem opuchnięta, wykończona. Ciało nie odróżnia fikcji od rzeczywistości. Do dziś nie mogę obejrzeć tamtej sceny w "Strażnikach", bo przenosi mnie z powrotem do czasu, gdy grałam tego królika. Wszyscy na planie płakali. To nie był łatwy dzień. Podobnie jest z Chopperem... jest coś w tych scenach [w odcinkach 7 i 8 drugiego sezonu "One Piece"], co jest po prostu druzgocące. Myślę, że to dlatego, że to zwierzęta – z tymi wielkimi oczami i wyrazistymi minami. Chcemy chronić zwierzęta za wszelką cenę. Myślę, że dlatego tak bardzo je przeżywamy i dlatego te historie są takie trudne i bolesne.
Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły