W ostatnich tygodniach kilka głośnych produkcji Netflixa okazało się strzałami w dziesiątkę. Kwiecień przyniósł premierę filmu grozy „Thrash” oraz komedii rodzinnej z Adamem Sandlerem „Roommates” – oba tytuły w krótkim czasie zgromadziły miliony wyświetleń. Streamingowy gigant liczył, że udaną passę przedłuży nowy thriller akcji „Apex”, opowiadający o kobiecie, która podczas podróży do Australii staje się celem sadystycznego mordercy. Od debiutu produkcji 24 kwietnia minęło już kilka dni – czas sprawdzić wyniki oglądalności.
W tygodniu 20-26 kwietnia „Apex” był najchętniej oglądanym filmem na Netfliksie na świecie. W tym czasie zgromadził 38,2 miliona wyświetleń i 60,5 miliona godzin spędzonych przed ekranem, bez trudu pokonując takie tytuły jak „180” czy „Roommates”. Film podbił też rankingi w Stanach Zjednoczonych.
Podobnie jak w przypadku komedii Sandlera, które świetnie radzą sobie na platformie, „Apex” może pochwalić się imponującą obsadą. Główne role zagrali Charlize Theron i Taron Egerton – oboje doskonale rozpoznawalni dla szerokiej publiczności. Theron od lat utrzymuje się w ścisłej czołówce, udowadniając swój kunszt dramatyczny i akcyjny w takich filmach jak „Mad Max: Na drodze gniewu”, „Atomic Blonde” czy „Monster”. Egerton, choć od czasów „Kingsmana” trzyma się nieco w cieniu, wciąż pozostaje ulubieńcem fanów i wybiera intrygujące role – jego film „She Rides Shotgun” był w zeszłym roku hitem na Prime Video.
Do sukcesu przyczyniły się także przeważnie pozytywne recenzje. „Apex” ma 65% świeżości na Rotten Tomatoes. Choć nie zapowiada się na kolejny klasyk gatunku, krytycy zgodnie podkreślają, że to solidny thriller z mocnymi rolami i sprawnym rzemiosłem reżyserskim Baltasara Kormákura. Doświadczony twórca filmów akcji zebrał pochwały za wciągające zdjęcia i intensywne sekwencje, które rekompensują brak oryginalności w warstwie fabularnej. Dodatkowym atutem jest zwięzłość – film trwa zaledwie 95 minut, więc nie ma ryzyka, że się dłuży.
Wszystkie te elementy sprawiają, że „Apex” idealnie wpisuje się w model filmu streamingowego. To produkcja, którą subskrybenci mogą włączyć po długim dniu, by po prostu odpocząć. Gatunkowe emocje i gwiazdorska obsada dają widzom coś, na czym mogą się skupić, utrzymując uwagę przez cały zwięzły seans. Gdyby „Apex” trafił do tradycyjnej dystrybucji kinowej, prawdopodobnie zginąłby w natłoku głośniejszych premier. Streaming pozwala jednak w pełni wykorzystać jego potencjał – użytkownicy Netflixa nieustannie wypatrują nowości, szukając tytułów do dodania na listę. Film akcji z oscarową aktorką i twarzą popularnej serii szpiegowskiej z pewnością przyciąga uwagę.
Akcja tradycyjnie radzi sobie na Netfliksie wyśmienicie. Platforma jest domem dla serii „Extraction” (która wkrótce doczeka się kolejnej części), a na początku roku wielkim hitem okazał się „War Machine”. Nawet nieoryginalne produkcje, jak „Escape Plan 2: Hades”, niedawno odniosły sukces w serwisie. Nic więc dziwnego, że „Apex” w ciągu kilku dni zdobył miliony wyświetleń. Na podstawie tych wyników Netflix z pewnością będzie dalej inwestował w ten gatunek, szukając kolejnego hitu, który przyciągnie tłumy.