Wróć
Filmy

Robert Downey Jr. przyznaje, że Avengers: Doomsday nie pokona Infinity War i Endgame

Marco Vito Oddo Autor
~4 min czytania
comicbook.com
Robert Downey Jr. przyznaje, że Avengers: Doomsday nie pokona Infinity War i Endgame

Robert Downey Jr. obiecuje odzyskać zaufanie fanów, ale czy Avengers: Doomsday wystarczy, by wymazać potknięcia Marvel Studios?

„Avengers: Infinity War” i „Avengers: Endgame” na nowo zdefiniowały, czym może być kinowe wydarzenie na miarę blockbustera. Filmy z 2018 i 2019 roku były ukoronowaniem eksperymentu narracyjnego obejmującego 21 filmów – czegoś na taką skalę nie próbowano wcześniej w Hollywood. Wykorzystały lata inwestycji widzów, by dostarczyć spektakl, który wydawał się w pełni zasłużony. Efekty były oszałamiające: „Infinity War” zarobił na świecie ponad 2 miliardy dolarów, a „Endgame” pobił ten wynik w zaledwie 11 dni, osiągając łącznie 2,79 miliarda dolarów i stając się drugim najbardziej dochodowym filmem w historii. Krytycy również nie pozostawali w tyle – „Endgame” uzyskał 96% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes. To, co nastąpiło potem, to jednak przedłużający się kryzys twórczy. Saga Multiwersum przyniosła głośne porażki, takie jak „The Marvels” czy „Ant-Man i Osa: Kwantomania”. „Avengers: Doomsday” to jak dotąd najpoważniejsza próba zmiany tej narracji ze strony franczyzy.

„To, nad czym ciężko pracowaliśmy przez długi czas… nie możemy tego przebić. Nie możemy stanąć na ramionach tych gigantów – »Infinity War« i »Endgame«” – powiedział Robert Downey Jr. uczestnikom podczas niespodziewanego występu na specjalnym panelu z okazji pokazu „Infinity War” na SXSW w Londynie (za CBR). Aktor, który jako Tony Stark był twarzą Sagi Nieskończoności, powróci do Marvel Cinematic Universe jako złowrogi Victor Von Doom. „Dosłownie zerujemy planszę i spróbujemy na nowo zdobyć wasze zaufanie i szacunek. Z takimi ludźmi jak [reżyserzy Joe i Anthony Russo] myślę, że mamy całkiem niezłe szanse”. Te słowa bezpośrednio nawiązywały do wypowiedzi Joego Russo na tym samym wydarzeniu, który stwierdził, że „Doomsday” „zaczyna od zera. Chcemy, żeby wszyscy czuli, że to nie opiera się na niczym z przeszłości”.

Na papierze „Avengers: Doomsday” to najbardziej ambitna produkcja Marvel Studios od czasów „Endgame”. Potwierdzona obsada obejmuje powrót Chrisa Evansa jako Steve’a Rogersa oraz dwa zespoły Avengers – jeden prowadzony przez Kapitana Amerykę Anthony’ego Mackiego, a drugi przez Jelenę Biełową Florence Pugh. Dołącza do nich obsada „Fantastycznej Czwórki: Pierwsze kroki” – Pedro Pascal i Vanessa Kirby – która przenosi się ze swojej odrębnej rzeczywistości do Świętej Osi Czasu. Co najbardziej zaskakujące, oryginalna obsada X-Men z ery Foxa – Patrick Stewart, Ian McKellen, James Marsden i inni – powraca na ekran po raz pierwszy od czasu, gdy tamta linia fabularna została zakończona przez fuzję Disneya i Foxa. Całością dowodzi Downey Jr. jako Doktor Doom, powszechnie uważany za kwintesencję marvelowskiego złoczyńcy w komiksach – postać, której inteligencja, wyniosłość i autentyczne przekonanie, że ratuje świat, czynią go o wiele bardziej złożonym antagonistą niż kiedykolwiek był nim Thanos na kartach komiksów.

Ambicja jest realna, a składniki obiecujące. Jednak prawdziwe wyzwanie stojące przed „Doomsday” polega na tym, że „Infinity War” i „Endgame” funkcjonowały jako finał trwającej dekadę eksperymentalnej seryjnej kinematografii. Każda śmierć postaci i każdy powrót do wcześniejszych wątków trafiał w sedno dzięki emocjonalnemu ciężarowi, który 21 filmów budowało przez lata. Ten kontekst jest niemożliwy do odtworzenia i żadna ilość gwiazdorskiej siły ani multiwersalnego spektaklu nie jest w stanie wyprodukować go sztucznie dla franczyzy, którą widzowie traktują teraz jako luźną rozrywkę, wybierając tylko te filmy i seriale, które ich interesują.

Po „Endgame” wciąż pojawiały się duże sukcesy. „Strażnicy Galaktyki vol. 3” byli autentycznie wzruszającym pożegnaniem tej grupy, „Thunderbolts*” dostarczył zaskakująco skupiony na postaciach film akcji, a „Deadpool & Wolverine” bił rekordy dzięki sile nostalgii. Żaden z tych filmów nie przesunął jednak większej igły, ponieważ Saga Multiwersum nigdy nie zbudowała tego powolnego, narastającego zagrożenia, które czyniło Thanosa (Josh Brolin) tak skutecznym, jednoczącym widzów przeciwnikiem. Wręcz przeciwnie, franczyza spędziła lata, próbując ustawić Kanga Zdobywcę jako swojego nowego centralnego złoczyńcę, zanim zwolnienie Jonathana Majorsa wymusiło zmianę kursu, pozostawiając sagę bez spójnej ścieżki przed jej domniemanym finałem. Sam Downey Jr. przyznał to podczas SXSW w Londynie, wyraźnie mówiąc, że ich celem jest odzyskanie zaufania publiczności, którego – jak Marvel Studios ma świadomość – stracili. To, czy proponowany reset wystarczy, pozostaje pytaniem, na które odpowie dopiero premiera „Avengers: Doomsday”.

„Avengers: Doomsday” ma trafić do kin 18 grudnia 2026 roku.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły