Jeśli jest jedna rzecz, co do której fani Pokémonów są zgodni, to fakt, że skalpowanie stanowi poważny problem dla Pokémon TCG. Kolekcjonerzy muszą rywalizować ze skalperami zarówno przy zakupach stacjonarnych, jak i internetowych, co prowadzi do braków towaru i uniemożliwia fanom w pełni cieszyć się hobby. Trudno jednak określić, co dokładnie sprzedawcy kart Pokémon mogą zrobić, by ograniczyć to zjawisko i pomóc prawdziwym fanom zdobyć upragnione karty. Większość sklepów wprowadza limity produktów, a Pokémon Center stosuje kolejkę online. Teraz jeden z detalistów poszedł o krok dalej, a reakcje są dość mieszane.
Jak odróżnić „prawdziwego” fana Pokémonów od kogoś, kto planuje odsprzedać swoje łupy? Jak wynika z wpisu w mediach społecznościowych użytkownika @Ryo_Saeba_3, jeden z tokijskich oddziałów japońskiej sieci Bic Camera postanowił zastosować nietypowe rozwiązanie. Sklep przygotował quiz z wiedzy o Pokémonach, który klienci muszą zdać, zanim będą mogli kupić produkty z najnowszego rozszerzenia Ninja Spinner. Ta japońska edycja, która w angielskiej wersji ukaże się jako Chaos Rising, trafiła do sprzedaży w marcu. Osoby udające się do Bic Camera będą musiały udowodnić, że są prawdziwymi fanami, zanim dokonają zakupu.
Jak w przypadku każdej nowo wydanej kolekcji, Ninja Spinner najwyraźniej trudno utrzymać w magazynach. Problem ten prawdopodobnie przeniesie się na anglojęzyczną wersję, Chaos Rising, która ukaże się 22 maja. Na razie jednak jeden sklep w Japonii próbuje zapewnić, by dostawy Ninja Spinner trafiały w ręce prawdziwych fanów, a nie odsprzedawców.
Zanim klienci tokijskiego oddziału Bic Camera będą mogli kupić karty z zestawu Ninja Spinner, muszą zdać quiz o Pokémonach. Jeśli przypomina wam to szkołę trenerów Pokémon – cóż, to dobry znak, byście mogli przejść test. Quiz podobno zawiera łącznie 15 pytań dotyczących Pokémonów, które – według założeń – są łatwe dla fanów, ale powinny stanowić wyzwanie dla tych, których wiedza ogranicza się do wartości odsprzedaży.
Niestety, nikt nie zdobył pełnej listy pytań, więc trudno powiedzieć, jak głęboka musi być wiedza o Pokémonach. Reakcje fanów na tę najnowszą próbę ograniczenia skalpowania kart Pokémon są mieszane. Część kolekcjonerów, zmęczonych pustymi półkami, z pewnością chciałaby, by więcej sklepów stacjonarnych wprowadziło podobne praktyki. Jest coś satysfakcjonującego w wyobrażeniu sobie skalpera, który próbuje zarobić na hobby, a nie potrafi rozpoznać Greninji – Pokémona widniejącego na boosterach Ninja Spinner.
Z drugiej strony, takie działanie może odstraszyć nowszych fanów, którzy chcieliby zacząć kolekcjonować karty. W końcu brak encyklopedycznej wiedzy o Pokémonach nie oznacza automatycznie, że ktoś jest skalperem. Może to po prostu nowy fan, ciekawy TCG, ale taki, który nie grał we wszystkie gry ani nie oglądał anime.
Na razie praktyka przepytywania klientów nie wydaje się wykraczać poza ten wstępny test w Bic Camera. Większość sprzedawców w USA stosuje limity produktów, a niektóre giełdy kart zakazują sprzedaży zapieczętowanych produktów. Jeśli chodzi o zdawanie quizu z Pokémonów, by kupić nadchodzące produkty, takie jak Chaos Rising – na razie nie widziałem, by jakikolwiek sklep w Stanach próbował tego przy najnowszych czy nadchodzących wydaniach… póki co.