Studio DC ma niecały miesiąc do premiery swojego zaledwie drugiego filmu w odświeżonym uniwersum Jamesa Gunna, a Supergirl zapowiada się na zdecydowanie inną historię niż Superman, który pojawił się przed nią. O ile Clark Kent Davida Corensweta przedstawiał optymistyczne, osadzone na Ziemi początki, o tyle reżyser Craig Gillespie i scenarzystka Ana Nogueira wysyłają Milly Alcock w roli Kary Zor-El w odległe zakątki galaktyki, adaptując nagrodzoną nagrodą Eisnera, ośmioczęściową serię komiksową Toma Kinga i Bilquis Evely „Supergirl: Woman of Tomorrow”. Film zachowuje główny szkielet komiksu, w którym niechętna Kara łączy siły z młodą kosmitką o imieniu Ruthye (Eve Ridley), by ścigać morderczego Kroma ze Żółtych Wzgórz (Matthias Schoenaerts). Jednak film wprowadza też świeże pomysły do historii, dodając takie elementy jak Lobo w roli Jasona Momoi czy wizualny redesign samego Kroma.
Zwiastuny „Supergirl” hojnie dzieliły się materiałem z galaktycznego pościgu, ale jeden kluczowy rozdział z materiału źródłowego był wyraźnie nieobecny w kampanii promocyjnej – aż do teraz. Warner Bros. wypuścił falę plakatów w formacie premium z okazji rozpoczęcia sprzedaży biletów, a grafika Dolby może przykuć uwagę bystrych czytelników komiksów. Obraz przedstawia Karę szybującą w głębokiej kosmosie, otoczoną przez wiele słońc – a jedno z nich płonie niezaprzeczalnie zielonym blaskiem. Każdy, kto czytał miniserię Kinga i Evely, wie, że ten kolor niesie bezpośrednie nawiązanie wizualne do kryptonitowego słońca krążącego wokół planety Barenton – najniebezpieczniejszej broni, jaką kiedykolwiek stworzono przeciwko Supermanowi.
Jak kryptonitowe słońce jest użyte w „Supergirl: Woman of Tomorrow”?
W piątym numerze miniserii Kinga i Evely, Krem używa magicznego artefaktu, by teleportować Karę i Ruthye na drugi koniec wszechświata. Celem jest planeta Barenton – świat celowo zaprojektowany jako pułapka na Supermana, okrążający gwiazdę złożoną w całości z kryptonitu. W przeciwieństwie do standardowego zielonego kryptonitu, który osłabia Kryptonian stopniowo, gdy znajdują się w pobliżu, pełne kryptonitowe słońce napromieniowuje całą atmosferę planety, natychmiast pozbawiając Kryptonianina wszelkich mocy i poddając go nieustannemu bólowi, dopóki słońce znajduje się nad horyzontem. Samą planetę zamieszkują ogromne prehistoryczne drapieżniki, co gwarantuje, że pozbawiony mocy Kryptonianin nie ma biernego sposobu na przetrwanie oczekiwania. Kara zna tę planetę, ponieważ Superman również został tam kiedyś przetransportowany, wytrzymując 45 minut, zanim wydobyła go Liga Sprawiedliwości. Według komiksów, Superman opisał to później jako najbliższe śmierci, jakie kiedykolwiek był.
W „Supergirl: Woman of Tomorrow” Kara nie ma Ligi Sprawiedliwości, do której mogłaby zadzwonić. Ma tylko Ruthye – nieposiadającą mocy nastoletnią dziewczynę z mieczem, stojącą między nią a głodnymi dinozaurami, podczas gdy kryptonitowe słońce powoli truje ją z góry. Mimo to Supergirl wytrzymuje pełny łuk słońca, przeżywając dziesięć godzin w warunkach, które o mało nie zabiły najpotężniejszego Kryptonianina na Ziemi w czasie poniżej godziny. Słońce zachodzi, jej moce wracają, a ona wylatuje z Barenton o własnych siłach, napędzana wyłącznie swoją determinacją. Z tego powodu rozdział o Barenton jest tematycznym centrum miniserii, co sprawia, że jego pozorne włączenie do filmu Gillespiego to świetna wiadomość dla fanów.
„Supergirl” trafia do kin 26 czerwca 2026 roku.