Dwaj najwięksi aktorzy filmowi stają naprzeciw siebie w najnowszym hicie Netflixa, "Apex". Film opowiada historię pogrążonej w żałobie poszukiwaczki wrażeń (Charlize Theron), która zostaje wciągnięta w grę w kotka i myszkę z seryjnym mordercą (Taron Egerton) na australijskim pustkowiu. W nowym wywiadzie dla ComicBook, Egerton potwierdził, że ani razu nie rozmawiał z Theron o graniu seryjnych zabójców (Theron zdobyła Oscara za rolę seryjnej morderczyni Aileen Wuornos w "Monster"), ale za to otrzymał rady dotyczące tej roli od zupełnie innego zdobywcy Oscara. Aby dowiedzieć się więcej, musimy jednak ostrzec przed spoilerami dotyczącymi "Apex".
Jednym z zaskakujących zwrotów w "Apex" jest fakt, że postać grana przez Tarona Egertona, Ben, nie tylko poluje na ludzi dla sportu, ale także ich zjada. Egerton potwierdził nam, że choć nie rozmawiał z Charlize Theron o odgrywaniu seryjnego mordercy ("Najwyraźniej nie byłem wystarczająco dobry" – zażartowała), to skontaktował się ze swoim rodakiem, Anthonym Hopkinsem, który również zdobył Oscara za rolę seryjnego mordercy – kanibala Hannibala Lectera w "Milczeniu owiec". "Zapytałem Anthony'ego Hopkinsa o radę" – zdradził Egerton. "Miał świetne wskazówki, ale jedna mała rada, której się uchwyciłem, brzmiała: nie graj zła. Nie graj zła".
Egerton i Theron kontynuowali rozmowę, omawiając, jak bardzo postać Bena ewoluowała po tym, jak został zatrudniony do tej roli. Jego współgwiazda określiła wersję z scenariusza i wersję z finalnego filmu jako "różniące się jak dzień i noc". Co więcej, celowo starali się unikać grania zgodnie ze wszystkimi oczekiwaniami wobec seryjnych morderców w filmach, ze względu na powszechność tego tematu.
"Nie sądzę, żebyśmy (rozmawiali o seryjnych mordercach)" – dodała Theron. "Zdecydowanie nie było to na pierwszym planie naszych rozmów. Po prostu uważam, że Taron jest świetnym aktorem i wiedziałam, że wniesie do tej roli coś, czego brakowało w scenariuszu. Był tam ogromny potencjał i myślę, że przez cały czas kręcenia tego filmu chcieliśmy przede wszystkim przełamać każdy stereotyp dotyczący tego, jak seryjny morderca powinien wyglądać w takich filmach. Więc za każdym razem, gdy poprawki szły w kierunku: 'No dobrze, wyjaśnijmy, dlaczego to robi. Porozmawiajmy o jego rodzinie', byliśmy na to po prostu uczuleni. Naprawdę chcieliśmy, żeby pozostał zagadką".
Egerton zauważył, że chociaż historia Bena nie jest w pełni zgłębiona, to nadał mu dziecinną jakość, kierując się bardziej własnymi instynktami niż jakimś szczególnym wglądem w psychikę seryjnych morderców.
"Zawsze wnoszę tę dziecinną jakość" – powiedział Egerton ze śmiechem. "Myślę, że to była dla mnie droga, kierunek, w którym powinna podążać ta postać... Przypuszczam, że pierwotna postać na papierze była prawdopodobnie bardziej podobna do faceta, którym Ben chciałby być. I myślę, że wymiar, w którym oddaje się odrobinie realizacji życzeń i próbuje odegrać tego gościa, tego człowieka lasu, dla postaci Sashy granej przez Charlize, wydał mi się interesującą ścieżką".