W przyszłym roku widzowie powrócą do Śródziemia za sprawą nowego filmu „Władca Pierścieni: Polowanie na Golluma”, który ponownie połączy fanów z ulubionymi bohaterami. Podczas konwentu CinemaCon ogłoszono oficjalną obsadę, potwierdzając, że Andy Serkis (który również reżyseruje), Elijah Wood i Ian McKellen ponownie wcielą się w swoje legendarne role z oryginalnych filmów. W „Polowaniu na Golluma” przewidziano także rolę dla Aragorna, ale Viggo Mortensen nie powraca. Zamiast niego w ślady Mortensena wejdzie Jamie Dornan. Przed rozpoczęciem produkcji wielu zastanawia się, jak Dornan sobie poradzi, ale ma on aprobatę samego oryginalnego Aragorna.
Podczas występu w podcastie „Happy Sad Confused” Serkis mówił o „Polowaniu na Golluma” i odniósł się do obsadzenia Dornana. „Naprawdę, naprawdę nie chcę teraz wchodzić w szczegóły [dlaczego Dornan został obsadzony jako Aragorn], bo chcę to zachować na później” – powiedział. „Jesteśmy teraz w fazie intensywnych przygotowań. Zaraz zaczynamy zdjęcia… więc zachowam wszelkie dyskusje o castingu na później, poza tym, że jesteśmy zachwyceni, że Jamie to robi, a przy okazji, Viggo też jest”.
„Władca Pierścieni” to jedna z najbardziej ukochanych popkulturowych franczyz wszech czasów, ale na obecnym etapie rozwoju „Polowania na Golluma” pojawia się wiele pytań. O ile oryginalna trylogia była krytycznie uznanym epickim fantasy („Powrót króla” zdobył rekordowe 11 Oscarów), o tyle późniejsze projekty przyniosły mieszane rezultaty. Filmy „Hobbit” odniosły sukces kasowy, ale nie spotkały się z tak dobrym przyjęciem krytyków. Ostatnio serial „Pierścienie Władzy” okazał się kontrowersyjny, a animowany film „Wojna Rohirrimów” rozczarował. Mówiąc wprost, „Władca Pierścieni” nie pływa właśnie na fali pozytywnego momentum przed premierą „Polowania na Golluma”.
Z perspektywy narracyjnej nowy film wydaje się kolejnym przykładem kultowej marki, która nie potrafi oderwać się od przeszłości. „Polowanie na Golluma” to interquel osadzony w czasie wydarzeń z „Drużyny Pierścienia”, opowiadający o wyprawie Gandalfa i Aragorna, by znaleźć Golluma, zanim zrobi to Sauron. Skoro wiemy, że Gollum zostaje schwytany i torturowany przez siły Czarnego Władcy, pozostaje kwestią otwartą, jak Serkis i spółka uczynią tę historię interesującą. Zmiana aktora w roli Aragorna to kolejna przeszkoda, którą „Polowanie na Golluma” musi pokonać – sytuacja ta przywołuje wspomnienia kasowej klapy „Solo: A Star Wars Story”.
Mortensen został ściągnięty w ostatniej chwili jako zastępca, by zagrać Aragorna we „Władcy Pierścieni”, ale okazał się wyborem idealnym. Aktor jest synonimem tej roli, doskonale portretując każdy etap podróży Aragorna od wędrownego łowcy do przywódcy ludzi (jego przemowa pod Czarną Bramą to jeden z najważniejszych momentów trylogii). Wyobrażenie sobie kogokolwiek innego jako Aragorna jest praktycznie niemożliwe, więc Dornan ma przed sobą trudne zadanie. Jest on z pewnością utalentowanym aktorem, ale jego występ jako Aragorna będzie nieuchronnie porównywany z rolą Mortensena, zwłaszcza że technicznie ma to być ten sam bohater z „Drużyny Pierścienia”.
„Polowanie na Golluma” zapowiada się jako wielki studyjny blockbuster z wieloma elementami układanki, ale Dornan jest prawdopodobnie najważniejszym z nich wszystkich. Wszyscy wiedzą, że Ian McKellen jest świetny jako Gandalf, a Andy Serkis potrafi ożywić Golluma w sposób, w jaki nikt inny nie potrafi. To, czy „Polowanie na Golluma” odniesie sukces, może zależeć właśnie od Dornana. Jeśli zdoła przekonać widzów, że jest Aragornem, dzięki własnemu, przekonującemu portretowi, spin-off może stać się interesującym towarzyszem oryginalnej trylogii. Jeśli jednak publiczność nie zareaguje na niego dobrze, „Polowanie na Golluma” może być skazane na porażkę, zanim w ogóle trafi do kin. Na szczęście Serkis wie, jak ważne było odpowiednie obsadzenie tej roli, więc miejmy nadzieję, że trafił w dziesiątkę.