Po tym, jak w 2022 roku zrobił furorę filmem Barbarian, reżyser Zach Cregger zrobił w zeszłym roku kolejny krok naprzód dzięki sukcesowi Weapons. Ten horror, obsypany entuzjastycznymi recenzjami (i nagrodzony Oscarem dla Amy Madigan), okazał się hitem kasowym, zarabiając 269,9 miliona dolarów na całym świecie przy budżecie produkcyjnym wynoszącym 38 milionów. Weapons ugruntowało pozycję Creggera jako jednego z nowych, wyrazistych głosów horroru w Hollywood, a widzowie nie mogli się doczekać, co zrobi dalej. Zanim powróci do świata Weapons w prequelu Aunt Gladys, Cregger pracuje nad nowym filmem Resident Evil, którego premiera zaplanowana jest na tę jesień. Właśnie pojawił się pierwszy zwiastun.
Dzisiaj Sony Pictures opublikowało oficjalny teaser Resident Evil Creggera, który kreśli mrożący krew w żyłach nastrój. Możecie go zobaczyć poniżej.
Resident Evil Creggera może być jedną z najlepszych adaptacji gier wideo
Film Creggera to nie pierwsze przeniesienie kultowej marki na duży ekran. Milla Jovovich przewodziła serii, która doczekała się sześciu części, a potem było jeszcze reboot z 2021 roku, Resident Evil: Welcome to Raccoon City. O ile filmy z Jovovich radziły sobie dobrze w box office, żaden z nich nie został dobrze przyjęty przez krytyków. Jak dotąd najwyższy wynik w Rotten Tomatoes dla filmu z tej serii to 37%, które zdobył Resident Evil: Ostatni rozdział z 2016 roku. Mając tak mieszaną historię, jest nadzieja, że projekt Creggera odwróci ten trend i stanie się jedną z najlepszych adaptacji gier w historii.
Jest wiele powodów do optymizmu jeśli chodzi o Resident Evil Creggera. Poza tym, że udowodnił już swój talent do tworzenia wciągających horrorów, które trzymają w napięciu, jego podejście do tematu brzmi idealnie. Zamiast robić bezpośrednią adaptację którejś z historii z gier, jego film opowiada oryginalną historię, używając uniwersum Resident Evil jako tła dla przerażającej opowieści o przetrwaniu, skupionej na kurierze imieniem Bryan, w którego wciela się gwiazdor Weapons, Austin Abrams. Celem Creggera jest oddanie ducha tego, co czuje się grając w Resident Evil i sądząc po tym, co widać, najwyraźniej mu się to udało.
Zwiastun doskonale sprzedaje desperację sytuacji, w jakiej znalazł się kurier. Ujęcia Bryana gorączkowo przeszukującego szuflady w poszukiwaniu zapasów, zdającego sobie sprawę, że kończy mu się amunicja i próbującego zdobyć klucz do prawdopodobnie zamkniętych drzwi, będą dobrze znane weteranom serii Resident Evil. To scenariusze, w których każdy gracz się znalazł, próbując przedostać się z punktu A do punktu B z ograniczoną ilością zasobów i powinno być ekscytujące zobaczyć, jak to wygląda w filmie. Te momenty powinny wzmocnić więź widza z Bryanem, bo każdy wie, jak to jest, gdy kończą się naboje, a zbliża się fala zombie. Dostajemy też zapowiedź różnorodności przeciwników – kluczowym elementem Resident Evil są różne typy potworów i stworzeń polujących na gracza. Pełne ujawnienie tego, co wygląda jak gruba, biała zmutowana istota ludzka, wydaje się wyjęte wprost z gier.
Do już i tak wysokiego poziomu oczekiwań dochodzą porównania z Mad Max: Na drodze gniewu, powszechnie uznawanym za jeden z najlepszych filmów akcji XXI wieku. Mówi się, że Resident Evil czerpie z książki George’a Millera, opowiadając zapierającą dech w piersiach historię pościgu, która zabiera widzów w szaloną podróż. Nie wiemy jeszcze, jaka jest pełna historia Resident Evil, ale w teaserze widać przebłyski tej intensywności rodem z Fury Road – Bryan najwyraźniej musi mierzyć się z najróżniejszymi niepokojącymi problemami, nie mając chwili wytchnienia. Jeśli Resident Evil będzie w stanie dostarczyć takich samych trzymających w napięciu wrażeń, jakie Fury Road zapewniło ponad dekadę temu, zarówno fani filmów, jak i gracze będą mieli nie lada gratkę.