Choć franczyza Star Trek znajduje się obecnie w trudnym położeniu, jej twórcza stagnacja może być właśnie tym, czego potrzeba, by narodziła się nowa era. Historia Star Treka jest długa i skomplikowana, ale seria zawsze znajdowała sposób, by odbić się od dna, gdy jakiś projekt nie spełniał oczekiwań. Czteroletnia przerwa między finałem Enterprise a kinowym restartem z 2009 roku była najdłuższym okresem zastoju w dziejach, co świadczy o nieustannej umiejętności franczyzy do autoreinwencji.
Mimo to obecna era Star Treka zakończyła się raczej cichym jęknięciem, wraz z szybkim anulowaniem Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty. Zaledwie kilka lat po tym, jak Lower Decks, Prodigy, Discovery, Picard i Strange New Worlds wypuszczały nowe odcinki w tym samym roku kalendarzowym, teraz żaden nowy serial Star Trek nie jest produkowany ani rozwijany. Tymczasem letnie przyjęcie Akademii Gwiezdnej Floty dowodzi, że próba stworzenia młodzieżowego spin-offu w uniwersum serii okazała się klapą.
Oglądalność Akademii Gwiezdnej Floty nie była wystarczająca, co skutkowało anulowaniem długo wyczekiwanego serialu zaledwie kilka tygodni po premierze. Choć drugi sezon nie został jeszcze wydany, jasne jest, że nadszedł czas, by franczyza po tej porażce śmiało ruszyła w nowym kierunku. Era Kurtzmana stała się zbyt schematyczna, a franczyza coraz bardziej grzęzła we własnej przeszłości z każdym nowym serialem. To anulowanie powinno być sygnałem alarmowym, który oznacza koniec tej ery.
Głównym problemem Akademii Gwiezdnej Floty była jej niezdecydowanie – serial próbował funkcjonować jednocześnie jako młodzieżowy dramat w stylu CW osadzony w świecie Star Treka oraz jako nostalgia-fest dla istniejących fanów. Choć pomysł serialu skupionego na młodszych postaciach mógł być intrygujący, upychanie na siłę nawiązań i retrospekcji do wcześniejszych produkcji tylko podkreśliło, jak bardzo Akademia odrzuciła urok Następnego Pokolenia i Oryginalnej Serii na rzecz skupienia się na drobnych dramatach między młodymi bohaterami.
Czas, by Star Trek ruszył dalej z nowym przywództwem, świeżymi pomysłami i odwagą, by ponownie wkroczyć w przyszłość. Choć skok w czasie, który łączył Akademię Gwiezdnej Floty i Prodigy, mógłby to teoretycznie ułatwić, potrzeba świeżego wizjonera, by to się stało. Zbyt wiele najnowszych seriali Star Treka skupiało się na budowaniu na istniejących postaciach, wątkach i lore franczyzy, zamiast tworzyć coś całkowicie nowego i oryginalnego.
Okazjonalne nostalgiczne powroty są fajne, ale twórcy franczyzy powinni zwrócić uwagę na to, jak mało Następne Pokolenie polegało na ukłonach w stronę Oryginalnej Serii, by zdobyć widzów. Ten kultowy serial był kochany, ponieważ miał własną historię, postacie i wciągający świat. W czasach, gdy niekończące się restarty, reimaginacje, adaptacje i legacy sequele sprawiają, że widzowie łakną prawdziwie oryginalnych dzieł, najlepsze, co Star Trek może zrobić, to zaoferować coś zupełnie nowego, zamiast nieustannych podważań, reinwencji i przearanżowań istniejących historii.
Fani Star Treka chcą, by franczyza „zniknęła” (i być może nigdy nie wróciła)