Wróć
Filmy

Gdzie osadzono film Resident Evil 2026 w osi czasu gier i czy jest kanonem

~3 min czytania
comicbook.com
Gdzie osadzono film Resident Evil 2026 w osi czasu gier i czy jest kanonem

Reżyser Resident Evil zdradza, jak jego film łączy się z grami.

Rekordowa passa sukcesów serii gier Resident Evil trwa, a kultowa marka horroru szykuje się jednocześnie do wielkiego powrotu na duży ekran. Reżyser Zach Cregger, który po ubiegłorocznym hicie "Weapons" zabiera się za nowy film o Resident Evil, postanowił nie adaptować bezpośrednio żadnej z gier. Zamiast tego opowiedział oryginalną historię osadzoną w uniwersum Resident Evil, skupiającą się na kurierze Bryanu, który ma za zadanie dostarczyć paczkę z zaopatrzeniem medycznym. Fani wiedzą, że nie powinni spodziewać się Leona Kennedy'ego czy Claire Redfield, ale nie mogą przestać zastanawiać się, czy film Creggera będzie w ogóle powiązany z osią czasu gier. Teraz te szczegóły wyszły na jaw.

W wywiadzie okrągłego stołu Cregger wyjaśnił, jak jego film Resident Evil łączy się z grami. "Chciałem skonstruować historię, która mogłaby istnieć w świecie Resident Evil i znajdować się być może na obrzeżach wydarzeń z Resident Evil 2, gdzie Raccoon City przeżywa swoją wielką noc, ale opowiedzieć inną historię, która mogłaby dziać się równolegle do tego, naprawdę oddając klimat i tempo, jakie znamy z rozgrywki" – powiedział.

Z tych słów wynika, że film Creggera będzie rozgrywał się podczas kultowego incydentu w Raccoon City, znanego z Resident Evil 2, kiedy to epidemia wirusa T zamieniła tysiące ludzi w zombie. To mądry wybór osi czasu. Pomysł na "Resident Evil" polega na tym, by być czymś w rodzaju "Mad Max: Na drodze gniewu" w świecie survival horrorów – nieustannym filmem pościgowym, który nie zwalnia tempa przez cały czas trwania. Osadzenie akcji na początku gigantycznej epidemii zombie pozwala Creggerowi w pełni wykorzystać chaos sytuacji, gdy świat wokół Bryana rozpada się, a on sam próbuje to wszystko ogarnąć.

Wypowiedź reżysera w zasadzie potwierdza też, że jego film będzie kanoniczny względem osi czasu gier. Opowiadanie historii w różnych mediach staje się coraz bardziej powszechne, gdy studia budują wspólne uniwersa, ale takie podejście ma swoje pułapki – widzowie mogą nie znać wszystkich wcześniejszych produkcji. "Resident Evil" wydaje się jednak robić to dobrze: incydent w Raccoon City jest jedynie tłem dla historii Bryana. Najprawdopodobniej widzowie będą mogli cieszyć się filmem niezależnie od znajomości gier. To zaleta opowiadania oryginalnej historii z nowymi postaciami.

To, że film jest osadzony w tej samej ciągłości co gry, to ekscytująca perspektywa, otwierająca drzwi do fajnych easter eggów i nawiązań dla długoletnich fanów. Ciekawie będzie jednak zobaczyć, jak te powiązania zostaną potraktowane, jeśli "Resident Evil" okaże się na tyle sukcesem, by doczekać się sequela. Biorąc pod uwagę popularność marki, Sony zapewne liczy na początek nowej serii filmowej, a podejście Creggera może wymagać ewolucji, im dalej w głąb osi czasu franczyzy. Jest pewna prostota w osadzeniu "Resident Evil" podczas incydentu w Raccoon City – to wydarzenie było punktem zerowym dla serii, więc film rozgrywa się właściwie na samym początku. Sprawy mogłyby się skomplikować, gdyby przyszłe filmy musiały uwzględniać wydarzenia z innych gier.

Cregger i ekipa będą się martwić tym, gdy przyjdzie na to pora. Na razie "Resident Evil" zapowiada się na jedną z najlepszych adaptacji gier wideo ostatnich lat. Pierwszy zwiastun doskonale uchwycił ton i ducha gier; wiele momentów i obrazów przywołuje sceny znane graczom, co pokazuje, że Cregger był idealnym wyborem, by przywrócić Resident Evil do kin. Być może "Resident Evil" utoruje drogę przyszłym adaptacjom gier, wykorzystując podejście "równoległej historii" do sięgnięcia po potencjał uniwersum danej gry. W zależności od marki, to metoda, która może się sprawdzić.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły