Świetny restart serialu "Scrubs" dobiegł końca, a wraz z nim nadeszła radosna wieść, że produkcja będzie kontynuowana w jedenastym sezonie. To było dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę ciepłe przyjęcie, a ostatnie odcinki wprowadziły trzy ważne wątki, które rozwiną się w sezonie 11. Nie tylko kultowy woźny Neila Flynna powrócił w finale, by kontynuować torturowanie J.D., ale ten ostatni znalazł też nową miłość w postaci Emmy (Rachel Bilson). Oczywiście, nie można zapomnieć o druzgocącej diagnozie doktora Coxa – który sądził, że umrze – co otworzyło nowy rozdział w jego relacji z J.D.
John C. McGinley pojawił się dziś na ComicCon w Neapolu, gdzie obecna była Liz Declan z ComicBook. Udało jej się zadać pytanie o przyszłość doktora Coxa. Zanim jednak do tego doszło, McGinley opowiedział o swoim wymarzonym scenariuszu na drugi sezon restartu "Scrubs", a w rolę główną wcieliłby się jego śmiertelny wróg: Hugh Jackman.
"Myślę, że byłoby niesamowicie, gdyby w restarcie 'Scrubs'... to nigdy nie nastąpi, bo kręcimy w Vancouver... ale gdyby Hugh Jackman zachorował i trafił do szpitala, a doktor Cox powiedziałby: 'Co do cholery?!' To byłoby genialne. To byłoby wspaniałe. Wiecie, co byłoby naprawdę dobre? Doktor Cox zachorował. W 10. sezonie Cox ma problem z nerką i przez jakiś czas będzie pacjentem. Genialne by było, gdyby Hugh Jackman leżał na sąsiednim łóżku w szpitalu i po prostu się przekomarzali" – powiedział aktor.
McGinley wyjaśnił też komicznie, skąd u Coxa wzięła się niechęć do Jackmana: "Wszystko przez twórcę serialu, Billa Lawrence'a, który jest zazdrosny, bo Hugh Jackman to świetny aktor. Świetnie śpiewa, świetnie tańczy, robi musicale na Broadwayu, gra w Marvelu, robi wszystko, a Bill Lawrence jest o niego zazdrosny. Więc sprawił, że doktor Cox też jest zazdrosny – i stąd to się bierze. To jest geneza relacji doktora Coxa i Hugh Jackmana. Ja, John C. McGinley, nigdy nie spotkałem Hugh Jackmana. Podobno jest najsympatyczniejszym facetem na świecie: bardzo przystojnym, ale ja nie jestem o ciebie zazdrosny. To wszystko wina Billa Lawrence'a. Bill świetnie się tym bawił."
Kiedy w 8. odcinku wskrzeszonego 10. sezonu u doktora Coxa zdiagnozowano chorobę autoimmunologiczną, wszystko się zmieniło, wymuszając poważną zmianę w relacji Coxa i J.D. Początkowo Cox nie pozwalał J.D. być swoim lekarzem, by chronić go przed emocjonalnym ciężarem tej sytuacji. Liz Declan zapytała McGinleya, czy widmo śmierci Bena z 3. sezonu – która była emocjonalnie druzgocąca, a J.D. był blisko zaangażowany w opiekę nad nim – może budzić obawy Perry'ego. Czy ich nowa dynamika i fatalizm Coxa mogą na nowo otworzyć te rany? McGinley wydaje się być pewien, że ich relacja jest zbyt bliska, by do tego dopuścić:
"Jak widzimy w 8. odcinku nowego sezonu, ostatnią rzeczą na świecie, jakiej chce doktor Cox, jest narażanie J.D. na to, co Cox postrzega jako śmiertelną chorobę. Nie chce ciągnąć J.D. za sobą na dno, dopóki nie uświadomi sobie, jak bardzo się boi i że po raz pierwszy od 10 lat musi powiedzieć J.D.: 'Potrzebuję cię'. Dla mnie to najlepszy odcinek, jaki kiedykolwiek zrobiliśmy – zaraz po tym z Brendanem Fraserem. Wszyscy płakaliśmy na planie, kamera to wszystko uchwyciła, to bardzo wzruszające i nie spodziewałem się tego."
W tej samej odpowiedzi McGinley wyjaśnił też, jak doszło do jego powrotu: "Zadzwonili do mnie, bo kręciłem serial ze Steve'em Carrellem dla Warner Brothers, równocześnie z tym, co chłopaki robili w Vancouver. Ja byłem w Burbank, a Zach zadzwonił i powiedział: 'Mam świetny pomysł na historię'. Ja na to: 'Co takiego?' Bo w pierwszym odcinku oddaję Zachowi szpital, mianuję go nowym ordynatorem. Nie wiedziałem, jak ponownie włączyć doktora Coxa do serialu, gdy skończył się wątek z Roosterem i mogłem wrócić do Vancouver."
Co ciekawe, McGinley zdradza, że jego pomysł na powrót Coxa był zupełnie inny niż finałowy odcinek: "Zach zadzwonił do mnie z Vancouver i powiedział: 'A co, jeśli zrobimy z Coxa pacjenta?' Pomyślałem, że jeśli zrobimy z Coxa najgorszego pacjenta w historii, kogoś, kto chce mikrozarządzać wszystkim, ale Zach stwierdził, że jeszcze lepiej będzie, jeśli będzie naprawdę chory i przestraszony. To było świetne."
W tym momencie odpowiedź McGinleya stała się jeszcze bardziej osobista, gdy ujawnił, skąd zaczerpnął inspirację z prawdziwego życia dla tego emocjonalnego odcinka i przedstawił ważny kontekst dla odmowy opieki ze strony J.D.:
"Myślę, że to, co naprawdę do mnie przemówiło, to fakt, że jako rodzic – ojciec trójki dzieci – odbyłem z żoną rozmowę lata temu. Zapytała: 'Jak myślisz, jakie jest twoje najważniejsze zadanie w tej rodzinie?' Odpowiedziałem: 'Zapewnić wam byt'. A Nicole powiedziała: 'Moim najważniejszym zadaniem jest chronić te dzieci'. I myślę, że w matriarchalny sposób przejąłem to, co Nicole mówiła, i odniósł to do Zaca.
Myślę, że moim zadaniem wobec Zaca w tym odcinku – i mówię mu to kilka razy – jest ochrona go przed tym, co się ze mną dzieje. 'Chcę cię przed tym uchronić. To nie jest twoja droga. To moje zejście w tę chorobę' – i to naprawdę wiele znaczy, gdy mówi się to komuś. Zwykle mówimy to tylko naszym najlepszym przyjaciołom lub członkom rodziny: chcę cię przed czymś ochronić, bo tak naprawdę nie możemy ochronić wielu przed wieloma rzeczami. Możemy próbować, ale to wielka rzecz, próbować kogoś chronić. I dlatego Cox wielokrotnie w tym odcinku mówi: 'Próbuję cię przed tym ochronić'. To najlepsze, co może być."