Wróć
Filmy

Meryl Streep: Współczesne kino to jeden wielki Marvel

Nicole Drum Autor
~2 min czytania
comicbook.com
Meryl Streep: Współczesne kino to jeden wielki Marvel

Superbohaterowie Marvela: sukces czy zguba kina?

W świecie filmów superbohaterskich każdy ma swoje zdanie, a w przypadku Marvela jest to szczególnie widoczne. Choć nikt nie kwestionuje ogromnego wpływu kinowego uniwersum Marvela na box office i Hollywood, pojawiają się głosy, czy ten wpływ jest pozytywny. Reżyser Martin Scorsese głośno nazwał filmy Marvela "nie kinem", a teraz dołącza do niego kolejna ikona Hollywood – Meryl Streep, która również nie jest fanką wpływu Marvela na kino.

W wywiadzie dla Hits Radio Breakfast Show (za The Hollywood Reporter) Streep, która powraca jako Miranda Priestly w sequelu "Diabeł ubiera się u Prady", została zapytana o nowy wymiar tej kultowej postaci. Wtedy aktorka stwierdziła, że filmy zostały "zmarvelizowane" i że jest to "takie nudne".

"Myślę, że teraz wszystko marvelizujemy. Mamy złych i dobrych, i to jest takie nudne" – powiedziała Streep. Dodała: "To, co jest naprawdę interesujące w życiu, to fakt, że niektórzy bohaterowie mają wady, a niektórzy złoczyńcy są ludzcy i interesujący, mają swoje mocne strony. Dlatego podoba mi się ten [film]. Jest bardziej niejednoznaczny".

Fani Marvela mogą odebrać te słowa jako atak na ich ulubione kino, ale w rzeczywistości Streep ma sporo racji – a przy tym nie mówi, że filmy Marvela są złe. Kluczowym elementem opowieści o superbohaterach jest proste zestawienie dobra ze złem, bohaterów z czarnymi charakterami. Taka czarno-biała dychotomia sprzyja dość uproszczonemu podejściu do narracji, zwłaszcza gdy robi się to na tak ogromną skalę jak w MCU. Owszem, w uniwersum Marvela zdarzają się niuanse, ale filmy te nie są stworzone do głębokiego analizowania wad bohaterów i człowieczeństwa złoczyńców w realistyczny sposób.

Przykładem może być Thanos. Gdy zadebiutował w "Avengers: Wojna bez granic", poznaliśmy nie tylko jego motywację (chciał rozwiązać problem głodu i wyczerpywania zasobów we wszechświecie przez "zrównoważenie" populacji), ale także emocjonalną cenę, jaką zapłacił, poświęcając Gamorę. Oczywiście, jego rozumowanie nie usprawiedliwia straszliwego czynu, ale dawało choć chwilę złożoności. Niestety, w "Avengers: Koniec gry" Thanos zostaje zredukowany do prostego, jednowymiarowego złoczyńcy.

Ta strategia narracyjna sprawdza się dobrze przy przenoszeniu komiksów na ekran – MCU często musi upchnąć dziesięciolecia historii w jeden film. Nie jest to jednak odpowiednie dla każdej opowieści i tu uwagi Streep są jak najbardziej trafne. Inne gatunki filmowe, próbując naśladować sukces Marvela, również coraz częściej sięgają po czarno-biały schemat walki dobra ze złem, co zaczyna być po prostu nudne. Najlepsze historie są złożone – i to działa inaczej w różnych rodzajach filmów. Czasami proste "dobry kontra zły" po prostu nie wystarcza.

Udostępnij
Źródło oryginalne
Czytaj na comicbook.com →

Powiązane artykuły