Do finału 5. sezonu serialu "The Boys" pozostały już tylko trzy odcinki, a ja zaczynam się poważnie martwić o to, jak twórcy zamkną tę historię. Serial znany z brutalnego i prześmiewczego podejścia do gatunku superbohaterów przez cztery sezony dostarczał nam błyskotliwych, choć często gorzkich, komentarzy społecznych. Piąta seria ma za zadanie domknąć opowieść po siedmiu latach, co oznacza, że ktoś (najlepiej) musi pokonać Homelandera. Musimy też poznać dalsze losy Butchera i całej ekipy. To ogrom materiału do ogarnięcia, a po pierwszych pięciu odcinkach zaczynam mieć wątpliwości.
Choć piąty sezon radzi sobie dobrze w kilku kwestiach – nie pozwala postaciom z "Gen V" zdominować głównej fabuły i zgrabnie zamyka wątki A-Traina czy Firecracker – to wciąż nie wiadomo, czy finał nie okaże się rozczarowaniem. Ostatnie odcinki są generalnie mocne, zwłaszcza najnowszy, który przyniósł długo wyczekiwane spotkanie aktorów z "Supernatural". Mimo to nie przekonały mnie, że "The Boys" nie dołączy do długiej listy seriali z rozczarowującymi finałami (sama produkcja Prime Video zdaje się nawet sugerować taką możliwość).
Piąty sezon nie sprawia wrażenia, jakby miał się skończyć za trzy odcinki. Poszczególne epizody są świetne, ale brakuje im poczucia, że zbliżamy się do finału. Mimo że reżim Homelandera uczynił świat serialu gorszym niż kiedykolwiek, ostatnie rozdziały pozbawione są tej pilności, jakiej oczekiwalibyśmy przed jego ostateczną porażką. Sama postać Antony'ego Starra wprawdzie się rozpada, ale nie czuć, by groziło mu realne niebezpieczeństwo. Wciąż mamy mnóstwo pytań dotyczących wirusa Butchera na superherosów i wersji V1, która mogłaby go unieszkodliwić. Jeśli któryś z tych serum trafi w niepowołane ręce, ostatnie trzy odcinki mogą nabrać tempa. Na razie jednak mamy ciszę przed burzą, która sprawia wrażenie, że serialu zostało więcej, niż jest w rzeczywistości.
Zastanawiam się, czy twórcom uda się znacząco podnieść stawkę w zaledwie trzech godzinach, a to nie uwzględnia wszystkich wątków pobocznych, które trzeba domknąć. Mamy mnóstwo głównych i drugoplanowych postaci, których historie potrzebują odpowiedniego zakończenia – od konfliktu Butchera z Homelanderm, przez losy pozostałych członków ekipy i Siódemki, aż po relacje między tymi, którzy przetrwają. Nie pomaga fakt, że Soldier Boy Jensena Acklesa stał się tak kluczową postacią w 5. sezonie. Choć to jeden z najlepszych dodatków do obsady, sprawia też, że historia robi się mniej skoncentrowana. Teraz drużyna nie musi pokonać tylko Homelandera, ale też zmierzyć się z innym potężnym superherosem w pokoju – i z prawdopodobieństwem, że na ich miejsce pojawi się coś równie złego, jak obiecuje Stan Edgar.
Anulowanie "Gen V" jeszcze bardziej zwiększa moje obawy. Poza ogromem materiału do ogarnięcia, serial ma teraz dodatkową presję w ostatnich odcinkach. Po niedawnym anulowaniu spin-offu, główna produkcja będzie musiała zapewnić jego postaciom choćby w miarę satysfakcjonujące pożegnanie. A skoro jeszcze ich nawet nie wprowadzono, wątpliwe jest, czy uda się to zrównoważyć z głównymi bohaterami. Dobrze, że serial nie pozwala nowym postaciom z "Gen V" przyćmić tych już istniejących. Jednak oba seriale są na tyle powiązane, że "The Boys" musi sprawić, by podróż spin-offu miała sens. A na ten moment trudno sobie wyobrazić, jak wkomponują się one w większy obraz bez zakłóceń.
Nie straciłem jednak całkowicie nadziei na dobry finał. Mimo wszystkich obaw, nie jestem całkowicie beznadziejny. Serial ma wiele do ogarnięcia, ale jak na razie radzi sobie z tym całkiem nieźle. Sprawy nie postępują tak szybko, jak myślałem, ale postacie, których wątki się kończą, otrzymują mocne pożegnania – odkupienie A-Traina zamyka jego historię, a los Firecracker okazuje się o wiele potężniejszy, niż ktokolwiek się spodziewał. Serial wyraźnie stara się znaleźć odpowiednią równowagę – spotkanie aktorów z "Supernatural" to zaledwie ukłon w stronę poprzedniej serii, bez rozpraszania uwagi, a brak "Gen V" utrzymuje fokus tam, gdzie trzeba. Widząc, jak twórcy radzą sobie z tymi elementami, mam nadzieję, że skutecznie ogarną wszystko, co konieczne w pozostałych odcinkach. Bywałem już zawiedziony, ale z ostrożnym optymizmem wierzę, że finał "The Boys" pokona stojące przed nim przeszkody.