Mimo mieszanych ocen krytyków i dość chłodnego przyjęcia przez widzów, nowy psychologiczny thriller Netfliksa podbija rankingi. Od momentu premiery serial zgromadził miliony wyświetleń i bez problemu wskoczył na pierwsze miejsce listy najchętniej oglądanych produkcji platformy. Jest mroczny, pokręcony i – co zaskakujące – momentami zaskakująco poruszający, zagłębiając się w świat, który większość widzów zna jedynie z doniesień medialnych.
Serial „Unchosen” z Christopherem Ecclestonem („Doktor Who”), Asą Butterfieldem („Sex Education”), Fra Fee („Rebel Moon”) i Molly Windsor („Three Girls”) w rolach głównych, koncentruje się na wewnętrznych mechanizmach fikcyjnej sekty religijnej, która wymaga od swoich członkiń całkowitego podporządkowania. Rosie (Windsor), oddana żona i matka, wpada w niebezpieczną sytuację, gdy spotyka młodego zbiegłego skazańca Sama (Fee). To wydarzenie odmieni jej życie na zawsze – między nimi rodzi się toksyczny romans, który może ją albo ocalić, albo całkowicie zniszczyć. Sam skrywa przy tym własne tajemnice, które stawiają wszystkich w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Choć serial trzyma w napięciu i intryguje, największym zarzutem krytyków jest jego powierzchowność. Zdaniem recenzentów brakuje mu głębi wykraczającej poza melodramatyczny wątek romansu Rosie i Sama oraz jej relacji z mężem, Adamem (Butterfield). Krytyk Joel Keller zauważa: „Subtelność nie jest mocną stroną 'Unchosen', ale mamy nadzieję, że ostre krawędzie serialu wygładzą się wraz z rozwojem psychologicznego thrillera w jego centrum”. I choć wątki skupione na postaciach zdarzają się rzadko, to są one mistrzowsko poprowadzone, a mocne aktorstwo pociąga za sobą te słabsze elementy.
Zwykli widzowie byli jednak dla „Unchosen” znacznie bardziej surowi. Nie wahali się nazwać serialu „cukierkowym i pełnym schematów”. Twórcy włożyli co prawda mnóstwo pracy w research, rozmawiając nawet z osobami, które zdołały uciec z podobnych sekt, ale zdaniem odbiorców to nie wystarczyło, by zrekompensować słabo napisane postacie i chaotyczną fabułę. Jeden z widzów skomentował: „To frustrujące, biorąc pod uwagę potencjał na przynajmniej interesujący dramat o sekcie. Zamiast tego dostajemy ledwo skleconą historię, która w połowie zamienia się w bałagan i nie daje żadnego oparcia dla decyzji bohaterów”. Mimo niskich not, ludzie i tak nie mogą przestać oglądać, co zwykle oznacza, że serial ma w sobie coś przyciągającego. W przypadku „Unchosen” wydaje się, że to właśnie mroczna i kręta droga od początku do końca wystarcza, by trzymać widzów przed ekranem.