Homelander podejmuje kolejną drastyczną decyzję w piątym odcinku piątego sezonu "The Boys", zatytułowanym "One-Shots", który przybliża serial do finału. Ten odcinek stanowi pewne odejście od formuły serii, prezentując serię scen skupiających się na poszczególnych postaciach: Firecracker, Black Noire, Terrorze, Sister Sage i Soldier Boyu. Odcinek był wyczekiwany ze względu na długo zapowiadane spotkanie aktorów z "Supernatural" – Jareda Padaleckiego i Misha Collinsa – ale krył w sobie znacznie więcej. Ostrzegamy przed poważnymi SPOILERAMI.
Już w samej scenie z Padaleckim jako Mister Marathonem i Collinsem jako Malchemicalem pojawiło się kilka niespodzianek. Piąty odcinek "The Boys" przyniósł także cameo Setha Rogena (który jest także producentem wykonawczym serialu), Kumaila Nanjiani, Christophera Mintz-Plasse'a, Willa Forte i Craiga Robinsona. I choć scena ta przerodziła się w chaos, gdy Marathon zabił wszystkich celebrytów, nic nie było tak szokującego, jak sam koniec odcinka, w którym Homelander zabił Firecracker, nabijając jej głowę na skrzydło orła – symbolu Ameryki.
To, co jest szczególnie interesujące w śmierci Firecracker, to fakt, że prawie do niej nie doszło. Homelander początkowo ją zwalnia, bo przejrzał jej pozory i wie, że tak naprawdę nie wierzy w niego jako w Boga. Gdyby po prostu postanowiła wyjść z pokoju, wydaje się, że pozwoliłby jej żyć. Zamiast tego to jej własne próby dotarcia do niego i błagania o litość przypieczętowują jej los. Niestety, uznała, że nie ma innego wyjścia. Może i nie wierzy, że Homelander jest Bogiem, ale poświęciła dla niego wszystko. Wyrzekła się swojej przeszłości w poprzednim kościele, rzucając nawet bezpodstawne oskarżenia pod adresem byłego pastora. Zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę, wspierając Homelandera, mimo osobistych kosztów. Gorzka ironia polega na tym, że wszystko to kończy się jej śmiercią. Wielkie uznanie należy się Valorie Curry za jej występ w tym odcinku i nadanie Firecracker większej głębi niż wcześniej, ale smutną prawdą jest, że gdy drugoplanowa postać telewizyjna zaczyna dostawać więcej warstw, często oznacza to, że jej koniec jest bliski.
Firecracker nie kłamie, jeśli chodzi o jej miłość do Homelandera – wydaje się ona absolutnie prawdziwa w jej umyśle i sercu. I to właśnie ta autentyczność popycha Homelandera do zabicia jej, ponieważ widzi w niej prawdę, a to jest dla niego zbyt dużym ryzykiem. Zawsze pragnął miłości, ale wybaczenie jej i zaakceptowanie tego uczyniłoby go bezbronnym i podatnym na zranienie. W pewnym sensie uczyniłoby go człowiekiem, śmiertelnikiem, a nie Bogiem, za którego się podaje. W nagłym momencie uświadomienia sobie tego podejmuje błyskawiczną decyzję, by ją zabić. Jak ostrzegano nas wcześniej w odcinku – jeśli zacznie zachowywać się jak Bóg, zacznie też zabijać jak Bóg. Kluczowe są dwa słowa, które wypowiada Firecracker i które zdają się prowokować Homelandera do działania: "Wszyscy potrzebujemy miłości, prawda? Nawet Bóg". Widać, jak zmienia się jego twarz; tam, gdzie wcześniej pozwalał sobie na emocje i dawał się kupić jej miłości, po usłyszeniu tych słów twardnieje i zabija ją. To moment o podwójnym ostrzu – potwierdza, że nie postrzega go jako Boga (celowo nie mówi "ty"), a jednocześnie on odrzuca ideę, że Bóg potrzebuje miłości czy czegokolwiek innego. Firecracker to tylko jedna z ofiar bezlitosnego Boga, ale prawdopodobnie nie ostatnia.